Mimo że języka angielskiego uczyłam się od zawsze, skończyłam szkołę, nie umiejąc się nim posługiwać. U mnie najpoważniejszą przeszkodą była blokada językowa, czyli wstyd przed mówieniem. To oczywiście miało bezpośredni wpływ na ubogie słownictwo. Choć często żartuję, winiąc za to przyjaciółkę, której język „przychodził” łatwo i która śmiała się ze mnie, jak coś źle wypowiadałam, wiem, że winny jest przede wszystkim sposób nauki języka obcego w szkole, który tak na dobrą sprawę, niewiele się zmienił od czasów, kiedy my zasiadaliśmy w szkolnych ławach. Nikt mi nigdy nie powiedział jak skutecznie uczyć się języka obcego, a ja uwierzyłam, że po prostu nie mam predyspozycji językowych. Ten mit udało mi się obalić dopiero w dorosłym życiu, ale do tego wrócę na końcu tekstu.

 

Zacznijmy od początku – jak niemowlęta uczą się języka ojczystego?

 

Poprzez słuch. Słuch jest pierwszym zmysłem, który wykorzystujemy do nauki posługiwania się językiem ojczystym. Dziecko słyszy to, co mówią do niego rodzice, słyszy rozmowy innych ludzi, na placu zabaw, słyszy język starszych dzieci, słyszy głos z telewizji i z radia. Mówiąc krótko – osłuchuje się z językiem.

 

Dopiero po okołu dwóch latach słuchania, podejmuje pierwsze próby powtarzania pojedynczych słów. Przekręca, zdrabnia, tworzy zbitki lub całkiem nowe słowa, ale bardzo szybko zaczynamy rozumieć sens jego wypowiedzi.

 

Nawet jak powie – wyparkuj mi to – gdy nie może otworzyć szuflady, wiemy co ma na myśli.

 

Ten etap trwa okołu 4 lat. Dziecko przez ten czas nie uczy się czytać ani pisać, za to świetnie opanowuje wymowę. Dopiero gdy potrafi już porozumieć się z każdym człowiekiem, rozpoczyna się ostatni etap nauki języka – czytanie i pisanie. Ten trwa najdłużej.

 

Nie rozumiem, dlaczego z językiem obcym w szkole tak to nie działa? Przecież nie jest żadną tajemnicą, że mózg najpierw musi zostać poprzez osłuchanie z językiem przestawiony w tryb zapamiętywania słówek danego języka, by później z łatwością je wyłapywać i szufladkować  w odpowiednich miejscach. Szufladkować jako coś ważnego. Jeśli dziecko się najpierw z językiem nie osłucha, wszystkie informacje automatycznie wskakują do zakładki „spam” i naprawdę ciężko je tam odnaleźć, gdy chcemy coś w danym języku powiedzieć. Owszem dziecko nauczy się słówek na zaliczenie i najprawdopodobniej, dostanie z tego zaliczenia dobrą ocenę, ale gdy przyjdzie do mówienia, nie będzie już tak kolorowo.

 

Dzieję się tak, bo w szkole na całkowity margines spycha się mówienie. Dzieci w pierwszych klasach nie powinny w ogóle korzystać z podręczników. Powinny siedzieć na podłodze i poprzez zabawę uczyć się słówek, osłuchiwać z wymową, próbować zrozumieć to, co mówi pani, która powinna podpowiadać im gestami i na lekcji używać tylko danego języka.

 

Gramatyka jest nieważna, pisownia jest nieważna, czytanie jest nieważne, WAŻNA JEST TYLKO WYMOWA i to na tym powinniśmy się skupić w pierwszych latach nauki.

 

Choć jestem niepoprawną optymistką i marzycielką, wiem, że raczej nie doczekamy się takiej rewolucji w systemie szkolnictwa, więc niestety musimy się pogodzić z tym, jak jest. Jednak pogodzić się, wcale nie oznacza zgody na to, by nasze dzieci, nie posługiwały się językiem, oto nasze sposoby na naukę języka w domu:

 

1. Bajki

Często puszczam dzieciakom bajki w języku angielskim. Każdy z nas doskonale wie, że bajki na kanałach takich jak na przykład NickJr lecą w kółko te same, w wyniku czego dzieci znają je niemal na pamięć. Właśnie dlatego mamy w domu taką umowę, że rano zawsze oglądają bajki w języku angielskim. Możliwość wyboru języka w obecnych telewizjach cyfrowych to bez wątpienia jeden z najważniejszych udogodnień, których my jako dzieci nie mieliśmy. Jak lepiej, jeśli nie przez telewizję i radio osłuchać się z językiem?

 

2. Zabawy dywanowe

  • Gdy wprowadzamy nowe słówka – wybieram odpowiednio 5 kart obrazkowych z nowym słownictwem. Pokazuję pierwszą i mówię co to jest, kolejną i koleją. Gdy dzieciaki usłyszały już angielskie brzmienia pokazywanych wyrazów, przychodzi kolej na nie. Pokazuję pierwszy wyraz i pytam – What is this? Nie wiedzą, podaję odpowiedź i pokazuję następną kartę, tą przekładając na koniec, i tak w kółko. Gdy w końcu, któreś potrafi podać odpowiedź, zdobywa kartę.

 

  • Gdy utrwalamy słownictwo – rozsypuję na podłodze karty obrazkowe ze słówkami, które znają i pytam – Where is…? To z dzieci, które wie, zdobywa kartę lub odwrotnie, rozsypuję i pytam kolejno – Which words do you know? Mówią i zdobywają daną kartę.

 

DSC_0160 (1280x853)

 

Karty wybieramy zgodnie z wiekiem dziecka lub poziomem znajomości języka. Te dla najmłodszych zawierają słówka podstawowe, natomiast w tych dla starszych dzieci znajdziemy również  całe zdania, dzięki którym dziecko bez uczenia się gramatyki, będzie umieć budować proste wypowiedzi.

 

Do kart dołączona jest płyta CD z nagraniami słówek, co bardzo ułatwia, utrwalanie słownictwa na przykład podczas układania puzzli, czy grania w gry planszowe.

 

  • Kolejną fajną pozycją są zagadki obrazkowe, które z dzieci ich nie lubi? Do tego wykorzystujemy zadania obrazkowe. W związku z tym, że pytania są bardzo intuicyjne i da się, patrząc na obrazek domyśleć, czego dotyczy pytanie, tutaj mówię do dzieci tylko w języku angielskim i nawet jak czegoś nie rozumieją, staram się je naprowadzić, również nie używając języka polskiego.

 

 

DSC_0149 (1280x853)

 

Tutaj mówimy więcej niż przy zabawie kartami obrazkowymi, bo zadajemy dziecku zagadki. Metody są dwie – w pierwszej chodzi o to, by dziecko najpierw zapoznało się z ich polskim brzmieniem, a następnie przechodzimy na stronę angielską. Ja jednak wolę od razu posługiwać się tylko angielskim i jak dzieciaki nie rozumieją polecenia, tłumaczę pokazując, rzadko posiłkuję się językiem polskim.

 

3. Wykorzystanie najnowszych technologii

Jak już kiedyś pisałam, nie walczę z tabletami, konsolami i komputerem, bo we wszelkiego rodzaju nowinkach technologicznym widzę przede wszystkim pomoc i uproszczenie codziennego życia. Jednocześnie doskonale wiem, jak uzależniają, więc zamiast z nimi walczyć, staram się nauczyć ich mądrze z nich korzystać. Właśnie dlatego nasze dzieci w tabletach i telefonach obok gier, których fenomenu często nie rozumiem 😉 mają wgrane programy z iFiszkami Kids

 

DSC_0136 (1280x829) DSC_0140 (1280x853)

 

DSC_0137 (1280x936) DSC_0138 (1280x774) DSC_0146 (1280x853)

DSC_0138 (1280x978)

 

To przygotowana specjalnie dla dzieci aplikacja, która wychodzi naprzeciw dzieciakom uwielbiającym gry. Oferuje im naukę języka angielskiego przez zabawę. Do wyboru mamy  opcję „nauka” , a także 5 gier w każdej z 9 kategorii. Dziecko nie dość , że uczy się nowych słówek, to dzięki grom może je również utrwalić.

Fantastyczne rozwiązanie, bo dziecko może uczyć się bez udziału osoby dorosłej, a mimo to słyszy poprawną wymowę słówek. Nie bez znaczenia jest również fakt, że każdy z nas ma telefon przy sobie, więc przychodzi nam on z pomocą, gdy podróż samochodem się przedłuża lub kolejka w urzędzie wyciska z dziecka energię nie do końca pożądaną w tym miejscu :)

 

4. English sunday

Świetnym sposobem w przypadku dzieci starszych jest wprowadzenie jednego dnia w tygodniu, w którym będziemy porozumiewali się tylko w danym języku, na przykład angielska niedziela.  Cały dzień porozumiewamy się tylko w języku obcym. Dal wielu to może brzmieć strasznie, bo tak jak mówiłam, często mamy blokady językowe, ale uwierzcie mi, że w przypadku rozmowy z dziećmi to żaden problem, a nawet zaleta. Jeśli okaże się, że kaleczymy i ciężko nawet naszym dzieciom tego słuchać, to uwierzcie mi, że nie ma dla nich fajniejszego uczucia niż poczuć tę wyższość nad rodzicem :) Dotąd to my dzieci uczyliśmy mówić, to świetny sposób na odwrócenie ról.

 

5. Wspólne śpiewanie

Piosenki i wspólne ich śpiewanie. Dla dzieci jest wiele fajnych pozycji, w których możemy wykorzystywać ruchy ciała i tak, gdy śpiewamy o uszach, łapiemy się za uszy, gdy o kolanach łapiemy się za kolana, a gdy o wspinającym się pająku, próbujemy naśladować wspinającego się pająka.

 

Pewnie wielu z Was spotkało się ze stwierdzeniem, że nie każdy jest w stanie nauczyć się języka obcego. Wielu tak tłumaczy fakt tego, że wszystkie lata nauki poszły na marne – do nauki języka trzeba mieć predyspozycje – zwykło się mówić.

Wiecie, o co wtedy pytam – chcesz mi powiedzieć, że gdybyś dzisiaj wyjechał, załóżmy do Anglii, to nie nauczyłbyś się mówić po angielsku?

– Nieeee, no wtedy to pewnie bym się nauczył…

– I doszliśmy do sedna.

 

To nie predyspozycje, to właściwy sposób nauki i odpowiednia kolej poszczególnych etapów. Nie zaszczepiaj więc w dziecku tego błędnego przekonania, bo żaden język obcy nie jest dla wybranych i każdy może się go nauczyć.

 

Chcąc ułatwić i uprzyjemnić Waszym dzieciom naukę języka, wraz z Kapitanem Nauką przygotowaliśmy dla Was KONKURS, a w nim do wygrania 5 nagród :)

Co należy zrobić?

1. Polubić Kapitana Naukę,

2. Polubić Family-Lefti,

3. Napisać w komentarzu pod tym wpisem na naszym fanpage’u– w jaki sposób uczycie się języka obcego? I którą nagrodę wybieracie,

4. Na koniec udostępnić ten post na facebooku  i czekać na ogłoszenie zwycięzców.

Konkurs trwa od teraz do 27 grudnia 2015 do godziny 23:59

Zwycięzców ogłoszę na fanpage’u Family-Lefti do 31 grudnia tego roku.

 

Mateusz ma dla Was nagrody numer 1 i 2 dla dzieci w wieku 6-9 lat

DSC_0141 (1280x853) DSC_0142 (1280x853)

 

Filip ma dla Was nagrody numer 3 i 4 dla dzieci w wieku 3-5 lat

 

DSC_0144 (853x1280)

DSC_0145 (1280x853)

 

Jagoda ma nagrodę nr 5 dla najmłodszych 2+

DSC_0146 (1280x853)

 

 Teraz zmykaj na facebooka, zrób co trzeba i POWODZENIA!!!

 

Regulamin:
1.W konkursie mogą brać udział tylko osoby pełnoletnie, lub niepełnoletnie za zgodą rodziców.
2. Wysyłka nagród tylko na teren Polski
3. Konkurs trawa do niedzieli 27.12.2015 r do godziny 23:59
4. Z pośród zgłoszeń do konkursu zostanie wybranych 6 osób
5. Sponsorem  konkursu jest Wydawnictwo Edgard

6. Organizatoren konkursu jest strona lefti.pl
7. Lubimy stronę, udostepniamy post, odpowiadamy na pytanie konkursowe

Facebook nie jest w żaden sposób powiązany z niniejszym konkursem nie organizuje go ani nie sponsoruje.

 

Zdj. DVIDSHUB / CC

Pokaż ten wpis światu
  • Katarzyna

    Ojej, ależ reklama :)
    Faktem jest, że nie dla każdego człowieka metoda nauczania języka obcego w szkole jest odpowiednia. Jest jednak gro ludzi, dla których ona się sprawdza. Sporo ludzi kończy polskie licea, wyjeżdża za granicę i bez problemów porozumiewa się angielskim czy niemieckim.
    !metoda najpierw mówić potem pisać etc sprawdza się w przypadku dzieci ponieważ język jest dla nich zjawiskiem abstrakcyjnym a ich mózg jest jeszcze bardzo „plastyczny”, połączenia nerwowe odpowiedzialne za posługiwanie się językiem dopiero się tworzą. Dla dzieci jedynym sposobem nauki języka jest najpierw mówienie/słuchanie, potem pisanie – pisać przecież nie potrafią.
    Dla dorosłego jednak metoda: najpierw podręcznik, regulki i odnoszenie znanych schematów językowych do nowo poznawanego języka, często jest lepszym rozwiązaniem bo mózg ma już na tyle sztywną strukture, że woli odnosić się do znanych schematów. Nowych połączeń mózgowych w obrębie ośrodka odpowiedzialnego za umiejętności lingwistyczne już nie tworzy w takim stopniu jak kiedyś.
    Obarczanie winą za braki językowe szkolnych metod nauczania jest bardzo nie na miejscu.w grupach przedszkolnych przecież dzieci uczą się języka tak jak napisalas. My uczeni bylismy inaczej bo pierwsza styczność z nauka angielskiego mieliśmy na dużo późniejszym etapie nauczania. Dla nastolatków uczenie się z podręcznika jest statystycznie rzecz biorąc lepszym rozwiązaniem. Problemem jest brak dyscypliny i konsekwencji w nauce. Zobacz ile ludzi nie rozumie np. Chemii czy fizyki. Większość z nich nie zostanie jednak nigdy skonfrontowana z tymi brakami, bo kto na litość boską zapyta cie kiedyś o parowanie elektronów na powłokach walencyjnych?? A z brakiem jez. Obcego skonfrontujesz się prędzej czy później nawet np Chac obejrzeć jakiś film w oryginale czy właśnie jadąc za granicę. Kluczem jest dyscyplina. Nie rozumiesz czegoś to czytaj raz jeszcze i jeszcze, szukaj pomocy w encyklopedii czy internecie. Wstydzisz się gadac? Gadaj najpierw do siebie w lustrze, ukladaj historyjki. Brakuje słówka? Hop w google. I gadaj gadaj gadaj aż w koncu konsekwencją i pracą przestaniesz się wstydzić.
    Co pomoże taka Gierka dziecku jak nie będzie się nią bawić? Dziecko nie moze wybrać innej metody nauki poza grą, jednak by się czeghos nauczyło to musi konsekwentnie do tego siadac i z tym pracować. Każdy człowiek musi tak się uczyć. Dzisiejsze dzieci maja kontakt z j. Obcyum od kołyski (bajki, piosenki, zabawki, przedszkole), maja sprawniejszy mozg dlatego przechodzi im to
    łatwiej. Ale do celu dochodzą tak jak nastolatkowie i dorośli: pracą, konsekwencją, powtórzeniami

  • Asia Patyk

    Popieram w 100 % to co napisałaś. Uwazam dokładnie tak samo. Studiowałam pedagogikę z j. Angielskim. Nie latwe to bylo, gdy po podstawówce, gimnazjum liceum ja nie potrafiłam nic powiedzieć. Te wszystkie lata na marne bo na pamięć uczyliśmy sie slowem , które od razu po sprawdzianie wylatywały z Glowy i przede wszystkim podręcznik. Mam synka który w marcu skonczy 3 lata i naprawdę zaskakuje mnie jak łatwo przychodzi mu ten jezyk. W tym wieku umie liczyć po angielsku, zna alfabet, kolory, warzywa owoce i niektore zwroty a to wszystko dlatego, ze codziennie przez pewien okres czasu, taki, który jest dogodny dla dziecka bawimy sie po angielsku. Ja do niego mowie tylko po angielsku a Kubus powtarza. Następnego dnia potrafi prawie wszystko. I o to w tym chodzi. Nie pokazuje mi jak sie to pisze tylko z nim rozmawiam. Jeśli chodzi o to jak ucze sie ja, mam płyty SITA, których slucha sie śledząc jednoczesnie tekst. Anie zawsze mam czas ale wiem ze to bardzo pomaga przezwyciężyć lek prze mówieniem.

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress