Uczysz dziecko przepraszać? Sprawdź, czy robisz to we właściwy sposób


Wychowuj
 / 
29 października 2016
 / 
by Katarzyna Kubiczek

Słynne – przeproś kolegą, znają chyba wszyscy. Wymuszając na dzieciach magiczne – przepraszam, robimy to w dobrej wierze, chcąc nauczyć je honorowego wychodzenia, szczególnie z konfliktowych sytuacji. Często niesłusznie wydaje nam się, że jest ono, swojego rodzaju, naturalną konsekwencją nieodpowiedniego zachowania, bo małe dzieci zwykle nie chcą przepraszać.

Taki jest nasz (rodziców) schemat rozumowania:

konsekwencja = dyskomfort,

więc to wymuszone „przepraszam” traktujemy właśnie jak konsekwencję. Tymczasem przeproszenie powinno być naturalną reakcją. Konsekwencją w takich sytuacjach jest fakt, że coś komuś zrobiłem – płacz kolegi, zniszczona zabawka, guz na głowie, itd. Czyli, że bardziej lub mniej świadomie przyczyniłem się do tego, że ktoś przeze mnie cierpi i zwyczajnie jest mi z tym źle.

Przyznam się, że sama, tego wymagałam, gdy zostałam mamą, nie zastanawiając się nad tym, czy takie wymuszone przepraszam ma w ogóle jakąkolwiek wartość.

 

No właśnie – „przepraszam” jest słowem, które występuje w pierwszej osobie liczby pojedynczej i tylko w tej formie ma sens. Wszelkiego rodzaju próby przekształcenia go w – chciałem (czytaj mama kazała mi) przeprosić – najzwyczajniej pozbawiają go kluczowej funkcji. Nie wypływa ono wtedy z wewnętrznej potrzeby winnego, więc wypowiadanie go w tej formie powinniśmy sobie zwyczajnie darować.

Co nam z tego, że przeprosi? Wymuszone przepraszam, nie wpływa na to, że nasze dziecko nauczy się przepraszać i będzie z tego korzystało w przyszłości. Przeciwnie, myślę, że przepraszanie na siłę wiąże się jednak z uczuciem upokorzenia, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że to traumatyczne przeżycie może pozostać w dziecku na zawsze i ono w przyszłości może mieć z przepraszaniem duży problem.

 

W takim razie co w zamian?

Przykład. Przykład to jedyna droga do tego, by nasze dzieci nie tylko przepraszały, ale także mówiły dzień dobry, do widzenia i używały innych zwrotów grzecznościowych. Jeśli my jako rodzice jesteśmy osobami kulturalnymi, to jednak istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że nasze dzieci pójdą za naszym przykładem. Właśnie dlatego, zamiast wymuszać by przeprosiło, przepraszam za nie – przepraszam Cię za to, że … zburzył/a ci zamek, a swojemu dziecku tłumaczę po prostu, dlaczego nie powinno tak robić. Gdy ktoś mu coś poda, a ja wiem, że ono nie podziękuje, to ja dziękuję za nie – bardzo pani dziękuję.

 

Dziecko jest blisko, słyszy jak powinna wyglądać prawidłowa reakcja i dopiero gdy zrozumie konsekwencje danych zachowań, oraz gdy zacznie odczuwać empatię, będzie wiedziało, jak zachowywać się w podobnych sytuacjach. Natomiast te dzieci, które nie nauczą się tego w ten sposób, nie nauczyłyby się również przez przymus, jestem tego pewna.

 

Gdy dziecko jest starsze, sam na sam, rozmawiam o danej sytuacji i pytam, czy nie wydaje mu się, że warto byłoby przeprosić?  I czy potrafi powiedzieć, dlaczego tego nie zrobiło? Chcę by się zastanowiło, jak czułoby się będąc na miejscu tamtego dziecka. Bez wyrzutów, bez narzucania swojej opinii. Chcę poprzez rozmowę zrozumieć motywację jego działania, nie oceniając przy tym, czy jest słuszna, czy nie. Zwykle nie potrafi podać odpowiedzi, nie szkodzi. Tak naprawdę nie o odpowiedź chodzi, tylko o to, by jeszcze raz przeanalizowało tamtą sytuację.

Jeśli ma problem z mówieniem „dzień dobry” tłumaczę dlaczego ludzie się tak pozdrawiają, itd.

 

Nie narzucam i powiem Wam, że każde z nich jest w tej kwestii diametralnie różne. Jeden nie ma ze zwrotami grzecznościowymi problemu, drugiemu póki co „przepraszam” nie może przejść przez gardło, kuleją u niego również „dzień dobry”, „do widzenie”, „dziękuję”, trzecia natomiast przeprasza i sypie całą resztą nawet wtedy kiedy nie musi, więc z tym przegięciem w drugą stronę również musimy walczyć, tłumacząc, jakie jest podstawowe założenie, wypowiadania tych zwrotów.

 

Na koniec dodam tylko jeszcze, że wymuszając na dziecku „dzień dobry” „przepraszam”, itd. rodzice zaspokajają swoją potrzebę uznania w oczach innych, więc warto się zastanowić, czy na pewno o to w przepraszaniu chodzi?

 

Edit – tydzień po napisaniu tego wpisu, ale jeszcze przed publikacją, ten najbardziej „oporny” 😉 zadziwia mnie niemal w każdej sytuacji. Wpadł w sklepie na panią – przeprosił, pan podał mu przegródkę zakupów przy kasie – podziękował, pierwszą reakcją, gdy coś któremuś w domu zrobi jest – przepraszam. Jestem w szoku i tym bardziej namawiam Was, byście dzieci nie zmuszali, tylko dawali im przykład. To naprawdę działa i warto czekać, bez względu na to ile dziecko będzie potrzebowało na to czasu. Nasz do najmłodszych dzieci nie należy i dopiero teraz me uszy delektują się brzmieniem tych słów w jego wykonaniu.

 

Zdj. Amber McNamara / CC

 

Pokaż ten wpis światu
  • http://swinki3.blox.pl/ Monika Kilijańska

    Czyli mam przepraszać za 7-latka? Bo jakoś 4-letnia siostra przeprasza za każdym razem… Kiedyś spytałam dlaczego nie przeprasza – powiedział, ze za bardzo mu głupio. Nie wiem co mam z tym zrobić…

    • http://www.lefti.pl/ Lefti

      Monika pytanie czy wstydzi się, bo właśnie jak był młodszy praktykowałaś ten model, w którym rodzice każą dziecku przepraszać, mówić dzień dobry i takie tam? Czy głupio mu, o tak po prostu?

      Jeśli to pierwsze to jego zachowanie jest konsekwencją Twojej złej metody i ja wtedy z pewnością usiadłabym z takim dzieckiem, porozmawiała i przyznała się na początek do tego, że popełniłam błąd. Jasno wytłumaczyłabym mu, że być może właśnie dlatego czuje się głupio, gdy musi przeprosić i jasno powiedziałabym, że w takim razie jestem w stanie dać mu tyle czasu ile potrzebuje i że wierzę, że w końcu uda mu się w sobie to uczucie wstydu przełamać, bo chciałabym jednak by potrafił przepraszać i by czuł się dobrze z tym, że to robi, a nie głupio, czy jeszcze inaczej. Wyraziłabym zrozumienie, że pewnie, gdyby moi rodzice tak robili, też byłoby mi głupio przepraszać. Zapytałabym, czy w takim razie mogę mu jakoś pomóc, by było mu łatwiej? Pewnie odpowie, że nie, ale zapewnij go wtedy, że gdyby potrzebował twojego wsparcia, to bardzo chcesz mu pomóc.

      Jeśli natomiast to drugie, czyli mimo, że nie wymuszałaś, on nadal nie nauczył się przez przykład, zadając pytania tak jak napisałaś w komentarzu, próbowałabym dowiadywać się dlaczego nie przeprasza. Sam na sam, nigdy przy innych. Szczerze mówiłabym też o swoich oczekiwaniach, czyli że bardzo chciałabym by potrafił przepraszać. Rozumiesz? Tak w formie informacji dla niego, nie w formie wyrzutu. Dzieci naprawdę bardzo lubią sprawiać nam przyjemność, tylko musimy dać im wybór i nie narzucać, czyli rozmawiać, a nie „szantażować”.

      Próbowałabym się dowiedzieć, czy nie ma wyrzutów sumienia, że daną rzecz (to za co ma przeprosić) zrobił, jeśli nie ma, to na tym poczuciu empatii bym się skupiła, zadając pytania, jak czułbyś się w sytuacji tamtego dziecka? Gdyby to ciebie spotkało, to czy nie chciałbyś by to dziecko cię przeprosiło? I tak dalej.

      Tak naprawdę nawet nie musi odpowiadać, tu znowu chodzi o to, by się po prostu zastanowił. Zaproponowałabym, czy może gdybyśmy poszli razem to byłoby mu łatwiej przeprosić.

      Te rozmowy zawsze muszą być krótkie, to nie mogą być monologi tylko raczej krótkie „szpileczki”, które pozostawią go z koniecznością zastanowienia się. A Ty musisz być narratorem przyjacielsko nastawionym, a nie takim policyjnym strażnikiem, wiesz o co chodzi, tak? :)

      Na pocieszenie mam, że Filip o którym mowa w tekście ma 6,5 roku i dotąd właśnie nigdy nie przepraszał, ani nie używał zwrotów grzecznościowych.

      • http://swinki3.blox.pl/ Monika Kilijańska

        Z dzień dobry czy proszę nie mamy takich problemów jak z przepraszam. Nie wiem dlaczego – mąż twierdzi, że facetom ciężko przyznać się ze coś sknocili. Nawet kiedyś jakieś badania na ten temat znalazł 😉 Nie powiem, często mówiłam, że dobrze by było, by przeprosił, bo dana osoba źle się czuje po tym co zrobił. Ale nie wiem czy to dobrze robię.
        A co do monologów – oj ciężko mi nie gderać, ciężko 😉

        • http://www.lefti.pl/ Lefti

          No my baby tak mamy, gadamy, gadamy, gadamy, gadamy i nawet gdy już same nie możemy siebie słuchać nadal gadamy 😀 Ja też nadal uczę się tych krótkich form wypowiedzi, tłumacząc coś dzieciakom, ale bywa różnie. Na szczęście zwykle mówią mi gdy przesadzam – znowu gadasz w kółko to samo, przestań już :) Uwielbiam ich za to, bo nic tak nie rozładowuje napiętej atmosfery jak taka uwaga.

          A z tym przyznawaniem się facetów do winy to się zgadzam, tylko w naszych mężach jest to wynikiem społecznej presji – jesteś facet, tobie nie wypada – która była wszechobecna, gdy byli mali. To się mam wrażenie jednak w dużej mierze zmieniło, więc czy można tak tłumaczyć zachowanie dzisiejszych . chłopców? Nie wiem, ja jednak tak bym tego nie tłumaczyła.

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress