Ty głupku… – czyli wieczne kłótnie rodzeństwa


Wychowuj
 / 
19 stycznia 2016
 / 
by Katarzyna Kubiczek

Nam rodzicom trudno o tym mówić. Trudno nam również tego słuchać, czego wynikiem jest niemal zawsze negacja – jak to, nie lubisz swojego brata? Rodzeństwo musi się kochać. Bardzo lubimy się chwalić tym, jak nasze dzieci się kochają, przytulają, nawet kłócą, ale gdy w codzienności przeważają iskry i pioruny między nimi, to jednak wolimy pozostawić to dla siebie, bo czujemy się winni. Uczucie winy pojawia się niemal natychmiast.

 

Tymczasem nie ma w tym nic niepokojącego. Rodzeństwo to żywy organizm, który musi się dotrzeć, który musi ustalić hierarchię i który musi nasmarować poszczególne trybiki, by współdziałały ze sobą na bazie więzi i braterskiej miłości.

 

Każdy cios, każde przykre słowo, każde wyzwisko to miłość, choć nam dorosłym trudno to dostrzec, bo zapominamy, że więź rodzi się również w sporze i konflikcie. Dzieci dowiadują się o sobie w ten sposób wielu ważnych rzeczy, poznają swoje granice, smakują odrzucenia i potrzeby bycia blisko.

 

Jesper Juul w swoich książkach podkreśla, że często zapominamy, iż ciepło tworzy się nie tylko wtedy, gdy jest zgoda i sielanka, ale także wtedy, gdy jest tarcie i to tarcie często przeważa w związkach między rodzeństwem. Dzieje się tak średnio do 12-14 roku życia, czyli do czasu, kiedy u dzieci wykształca się umiejętność panowania nad agresją.

 

Gdy dziecko mówi nam, że nie lubi swojego brata/siostry powinniśmy najwyżej zapytać – co to znaczy, że go nie lubisz? Nie oceniać tego uczucia i go nie negować, bo jedynym skutkiem takiej negacji, będzie, że ono przestanie nam o tym mówić, nienawidząc momentami tak samo, albo nawet silniej, gdyż nie będzie mogło wyrzucić z siebie tej złości. Często wystarczy okazać zrozumienie, poprzez milczenie. Dziecko się wyżali i otrzyma wsparcie w postaci naszej obecności, niczego więcej nie trzeba robić.

 

Doskonale pamiętam, gdy byłam dzieckiem, to uczucie nienawiści do mojego brata. Był młodszy, wszędzie za mną łaził, rodzice nie pozwalali mi go odtrącić, więc moja irytacja urastała czasem do rozmiaru prawdziwej nienawiści. Byłam na tyle paskudna, że zdarzyło mi się życzyć mu, by wpadł pod samochód i doskonale pamiętam, jak bardzo czułam się winna, gdy złość mijała. Wiedziałam, że wcale tak nie myślę, ale w momencie zdenerwowania, nie potrafiłam pozbyć się tych strasznych myśl. Później bałam się, że jeśli naprawdę coś mu się stanie, to wyrzuty sumienia mnie zjedzą. Nie wiem, ile miałam wtedy lat, coś koło 10-ciu.

 

Właśnie przez wzgląd na te wspomnienia, gdy któreś przychodzi do mnie i mówi – nie lubię go, nie chcę takiego brata/siostry, po co on się w ogóle urodził… Słucham i zapewniam, że ma prawo tak się czuć i że te uczucia są całkowicie naturalne. Nie moralizuję i nie oceniam, czasami próbuję dowiedzieć się jak najwięcej o motywach. Dotąd nigdy nie usłyszałam nic niepokojącego.

 

A co z wiecznymi wojnami, przecież oni się w końcu pozabijają

 

Nie pamiętam, bym jakoś szczególnie biła się z moim bratem, za to doskonale pamiętam, jak on bił się za każdym razem z kolegami, którzy do niego przychodzili. Każda wizyta wyglądała tak samo, pokój zamieniał się w pole bitwy, a my z mamą wychodziłyśmy z siebie, bo ile można słuchać jak dwóch lub trzech rosłych nastolatków, obija się o ściany. Kilka lat to trwało, ale nigdy nie było powodem prawdziwej walki między nimi. Przyjaźnili się i przyjaźnią do dzisiaj, co chyba jest najlepszym dowodem, że to, co nam dorosłym często kojarzy się z agresją, nie ma z nią nic wspólnego.

 

Nasi chłopcy biją się niemal codziennie i czasami ciężko mi to znieść, lecz mimo to nie ingeruję w te konflikty i nie odczytuję ich jako zagrożenia w ich wzajemnej relacji. Przeciwnie, wiem, że właśnie w ten sposób stają się sobie bliżsi.

 

Zdj. Guillaume Seguin / CC

 

Pokaż ten wpis światu
  • http://www.myamazingcrochet.bl

    Moje chłopaki wiecznie się leją albo kłócą… Czasem najchętniej wyszłabym przed dom a oni niech robią co chcą:) Nie ingeruję w sprzeczki chyba, że widzę, że za chwile poleje się krew:) Najważniejsze jest dla mnie to, iż mimo bijatyk i kłótni są ze sobą bardzo zżyci.

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress