Sześciolatki w szkole


Wychowuj
 / 
19 czerwca 2013
 / 
by Katarzyna Kubiczek

Temat rzeka i choć za każdym razem, gdy się na niego natknę, obiecuję sobie, że nie będę się już tym emocjonowała – póki, co mi się to nie udało. Tak mnie to wszystko denerwuje, że nie mogę już tego słuchać. Nie będę kolejny raz rozwałkowywała tego tematu, gdyż w mediach i w prasie jest go i bez tego wystarczająco dużo. Odniosę się tylko do głównych argumentów podawanych przez przeciwników.

Niektóre dzieci w wieku 6 lat nie są przygotowane emocjonalnie do podjęcia obowiązku szkolnego

Załóżmy, że tak naprawdę jest. Jeśli rodzice takiego dziecka podejmą decyzję o pozostawieniu go w zerówce, jednocześnie skazują go na rok w towarzystwie 5-cio latków. Dziecko ze stycznia 2007 roku będzie w jednej grupie z dzieckiem z grudnia 2008 roku. 23 miesiące różnicy. Co wtedy z rozwojem emocjonalnym tego 6-cio latka? Jeśli do tej pory miał z nim problem, to rok w towarzystwie dzieci dwa lata młodszych na pewno problem pogłębi.

 Po drugie, jaką mamy pewność, że takie dziecko w wieku siedmiu lat osiągnie niezbędny poziom dojrzałości emocjonalnej?

Dzieci nie są gotowe do nauki. Jest to wiek, kiedy powinny się nadal bawić

Urodziłam się w 1981 roku. Do szkolnej zerówki poszłam w wieku 6-ciu lat i tam nauczyłam się pisać i czytać. Skoro ja ponad trzydzieści lat temu posiadłam tą umiejętność mając lat 6, dlaczego moje dziecko, miałoby sobie nie poradzić?

 Po drugie, każdego dnia Mateusz prosi mnie w domu bym powiedziała mu jak się pisze to, tamto, czy owamto. Oprócz tego wiecznie dopytuje ile to jest 2+3, 6-1, 4×3 itd., więc ja siedzę z nim i mu to wszystko tłumaczę. Z jego inicjatywy uczymy się literek i cyferek. Przecież właśnie to jest głównie w programie klasy pierwszej. Lepiej, gdy będzie się tych wszystkich podstaw pisania, czytania i liczenia uczył od ludzi, którzy są do tego przygotowani.

Szkoły nie są przygotowane na tą reformę

Gdyby Ci wszyscy czynni przeciwnicy, którzy tak głośno sprzeciwiają się reformie i robią wszystko by nie weszła w życie, spożytkowali tą energię w przygotowanie szkół, które mają z tym problem i w zdobywanie funduszy na ten cel, na pewno byłoby z tego dużo więcej korzyści.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ci „walczący o dobro swoich dzieci” rodzice, na pewno ani razu nie  zastanowili się, co będzie z ich dziećmi, jeśli nie uda im się wstrzymać wejścia w życie ustawy? Póki, co wszystko wskazuje na to, że tak właśnie będzie. Przecież te dzieci się temu wszystkiemu przysłuchują, analizują, wyciągają wnioski. Myślę, że ich entuzjazm związany z pójściem do szkoły, będzie dużo mniejszy niż dzieci, którym rodzice niekrytykujący reformy, oszczędzili tego zbędnego show. A to przełoży się bezpośrednio na to, czy dadzą sobie radę w szkole, jako sześciolatki czy nie.  Wiek sześciu lat, jest nadal okresem, kiedy dziecko zapatrzone w rodzica, chłonie jak gąbka wszystko to, co Ci rodzice mówią. Skoro osoby mu najbliższe w niego nie wierzą i głośno powtarzają, że nie da rady, jak ono ma sobie poradzić w zmierzeniu z dziećmi, których rodzice zawsze budowali ich poczucie wartości i dopingowali, zamiast powtarzać: nie jesteś jeszcze gotowy…

 

 

Pokaż ten wpis światu

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress