Pozwoliliśmy sobie interaktywnie zamydlić oczy


Wychowuj
 / 
20 stycznia 2015
 / 
by Katarzyna Kubiczek

Zabawki interaktywne zawojowały rodzicami, którzy pragną w ten sposób rozwijać swoje dzieci. Interaktywny laptop nauczy je liczyć, interaktywny misiu  podstawowych słówek po angielsku, interaktywny zegarek odczytywania godzin, a interaktywna lalka piosenek.

– Co kupić Frankowi na urodziny? – pyta jedna mama drugą.

– Wiesz, sama nie wiem, tylko pamiętaj to musi być zabawka interaktywna.

Powariowaliśmy. Gdy słyszę dialogi podobne do przedstawionego zastanawiam się, czy aby na pewno wszyscy znają definicję interaktywności:

To pojęcie z dziedziny komunikacji. Oznacza zdolność do wzajemnego oddziaływania na siebie, przez komunikujące się strony.

http://pl.wikipedia.org/

Co to oznacza w praktyce?

Nic innego jak to, że gdy nasze dziecko dostanie na przykład gumową krówkę, która nie mówi, nie tańczy i nie recytuje to może ona być tak samo interaktywną zabawką jak każda inna. Wystarczy tylko usiąść z dzieckiem na dywanie i pobawić się w farmę, a do zabawy zaprosić inne „nieinteraktywne” zabawki, które posiadamy. My udajemy krówkę, która pyta zajączka, co słychać u ciebie w lesie? Dziecko odpowiada i już mamy interakcję.

Często odnoszę wrażenie, że zabiegani, zajęci swoimi sprawami wciskamy dziecku w rękę gadające coś i mamy czyste sumienie. My możemy robić swoje, a dziecko w tym czasie otrzymuje garść solidnej wiedzy z laptopa w kształcie Zig Zag MQueena.

To nie tak. Nie wierzmy we wszystko czym karmią nas reklamy i odpowiedzmy sobie na jedno pytanie: – Nasze dzieci są bardziej interaktywne, czy jednak my byliśmy bardziej interaktywni w ich wieku?

Odpowiedź mówi sama za siebie jakiej interaktywności potrzebują dzieci XXI wieku

My bawiliśmy się w lodowisko na dywanie, w motorki na drzewach, w detektywów z patykami zamiast krótkofalówek, w sklep z babkami z piasku i sałatą z liści babki lancetowatej. Podwórko było jednym wielkim placem interakcji, teraz siedzą dzieci na ławce często w ogóle ze sobą nie rozmawiając. Każdy wpatrzony w ekran swojego telefonu komórkowego tylko od czasu do czasu burknie coś do kolegi: – Ty widziałeś, co chudy udostępnił?

Dzieci doskonale wiedzą jak jest dzień dobry po angielsku, niemiecku i francusku, często jednak zapominają o polskim brzmieniu wchodząc do sklepu. Żadna interaktywna zabawka nie zastąpi naszym dzieciom interakcji ze strony drugiego człowieka – rodziców, dziadków i innych dzieci. Pamiętajcie o tym wybierając kolejną napakowaną funkcjami lalkę. Czasem warto wydać mniej, a różnicę w cenie przeznaczyć na lody w kawiarni, gdzie wspólnie z dzieckiem rozwiążecie papierową wersję sudoku dla najmłodszych.

Pokaż ten wpis światu

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress