Pozwól dziecku decydować – to tylko kwestia zmiany celu


Wychowuj
 / 
19 maja 2015
 / 
by Katarzyna Kubiczek

Na początek – wyobraź sobie, takie sytuacje:

Twoje dziecko od małego wybiera towarzystwo dzieci, które przeklinają i wybierają zabawy inspirowane nieodpowiednimi do wieku bajkami, których Ty nigdy nie pozwalałaś mu oglądać.

Twoje dziecko wspina się na drzewo lub bardzo wysoką drabinkę.

Twoje dziecko chce zjechać ze stromego zbocza.

Twoje dziecko chce wyjść z domu zbyt słabo ubrane, a Ty wiesz, że jest zimno.

Jesteście na dworze, tobie zimno, a dziecko ściąga bluzę, bo mu gorąco.

Na co jesteś nastawiony, rozmawiając z dzieckiem w tych i podobnych sytuacjach?

Jeśli na to, by przestało zadawać się z tym towarzystwem, zeszło z drzewa, z drabinki, nie zjechało z górki, ubrało na siebie coś cieplejszego, to powinieneś zmienić swój cel.

Celem rodziców nie powinno być odwiedzenie dziecka od zrobienia, czy zachowywania się w określony sposób, tylko nauczenie go, przewidywania konsekwencji, zagrożeń i  dokonywania wyboru między dobrem a złem.

Chodzi o to, by dziecko wchodząc wysoko, było świadome, że jak nie będzie ostrożne to może spaść. Właściwie, że w ogóle może spaść. Wybierając towarzystwo takich dzieci musi, nauczyć się niepowtarzania zachowań, które są nieodpowiednie, czyli na przykład przeklinania. Natomiast wychodząc z domu zbyt lekko ubranym, musi liczyć się z tym, że może zmarznąć.

Zabraniając i nakazując niczego nie osiągniemy. Nastawiając się na to, że dziecko ma tego nie zrobić lub zachować się w sposób, którego od niego oczekujemy, odbieramy mu szansę ponoszenia odpowiedzialności za swoje decyzje. Odbieramy sobie szansę, obserwowania jak potrafi wyciągać wnioski i utwierdzania się, że możemy być spokojni, gdy nie mamy nad nim kontroli.

 

Zamiast zabraniać upewnij się więc, że jest świadome tego co robi:

– Czy jesteś pewien, że poradzisz sobie tak wysoko na tym drzewie?

– Proszę trzymaj się mocno, bo te barierki są śliskie.

 

Zamiast – natychmiast stamtąd zejdź.

– Rozumiem, że bardzo lubisz Wojtka, ale chciałabym, byś bawiąc się z nim potrafił wybrać pomiędzy tym, czego warto się od niego uczyć, a co nie jest warte powtarzania.

– Czy uważasz, że sposób w który odzywa się Krystian, jest właściwy dla dziecka w jego wieku?

– Oni na pewno mają wiele fajnych cech, ale bawiąc się z nimi, powinieneś umieć odrzucić te niewłaściwe. Dzieci w twoim wieku nie powinny przeklinać i chciałabym byś tego nie robił.

 

Zamiast – masz przestać się z nimi zadawać.

– Na dworze jest zimno, jesteś pewien, że nie zmarzniesz? Może lepiej byłoby wziąć bluzę w razie czego?

 

Zamiast – nie wyjdziesz z domu w tej cienkiej bluzce.

 

Przykładów mogłabym podać wiele, jednak wybrałam te, z którymi myślę, spotkał się każdy z nas, by w bardziej obrazowy sposób przedstawić to, o czym piszę na blogu. Zdaję sobie sprawę, że istnieją ekstremalne sytuacje, kiedy nie jesteśmy w stanie nie nastawić się na zmianę postępowania naszego dziecka – przykładowo, gdy chciał wyjść z domu w zimę w krótkim rękawku, bo pan tak jeździ na rowerze, a on widzi, że świeci słońce (realy mamy takiego pana, który cały rok jeździ bez koszulki :) ) Wtedy nie ma mowy o sytuacji, że zmarznie i się nauczy. Jednak są to tak sporadyczne przypadki, że zawsze wtedy odwołuję się do tego, że gdyby to, co próbuje zrobić nie było tak irracjonalne, oczywiście pozwoliłabym mu podjąć decyzję:

– Wiesz doskonale, że zawsze liczę się z twoim zdaniem i nie próbuję za ciebie podejmować decyzji dotyczących określonych zachowań, ale pozwolenie ci wyjść z domu w krótkim rękawku przy 10-cio stopniowym mrozie, oznaczałoby kompletny brak odpowiedzialności z mojej strony i właśnie dlatego w tej sytuacji, musisz zachować się w sposób, którego od ciebie oczekuję.

 

Podkreślam, że tych sytuacji praktycznie nie ma, przychodzi mi do głowy właśnie ta i jeszcze jedna rozmowa, kiedy odnosiłam się do tego, że musi zrobić to, o co proszę, tylko nie pamiętam o co chodziło.

Wiem, że niektórzy stosują tą zasadę „od urodzenia” dzieci ja jednak uważam, że w pierwszych latach życia około 4 -5 lat, to rodzice podejmują przeważającą większość decyzji. Nie wiem, czy to wynika z tego, że jest ich troje – jednak nie sądzę – czy z czegoś jeszcze innego, ale nie wyobrażam sobie takiego podejścia do dwu, trzylatka, bo zabrakłoby mi doby na rozmawianie, tłumaczenie i ponoszenie skutków jego decyzji.

Przykład – o ile ośmiolatek, który wyszedł na dwór źle ubrany, zmarznie i nic strasznego się nie stanie, a co najważniejsze w związku z tym, że to była jego decyzja, nie będzie urządzał scen całą drogę, o tyle nie pozwoliłabym, by w wyniku swojej decyzji zmarzł dwulatek. Rozumiecie różnicę?

Zdj. Kevin Stanchfield / CC

Pokaż ten wpis światu
  • http://www.blondmama.pl BlondMama

    rok temu, na wakacjach mama moja próbowała zmusić moją 3-letnią bratanicę do założenia sandałków, bo wczesnym porankiem na trawie jest rosa.. powiedziałam mamie: puść ją bez butów na tą rosę, niech się przekona jaka mokra i zimna jest trawa, przez dwie minuty bez butów nic się jej nie stanie.. Mała przybiegła po buty po trzech krokach :)
    Zapraszam w moje skromne progi :) raczkuję z blogowaniem :) http://www.blondmama.pl

  • K. Bloger

    Bardzo fajnie się czyta. Zapraszam na mojego blaga :) http://blogiparentingowe.blogspot.com/ umieściłam na mojej liście tego bloga :)

  • http://martynag.pl/ MartynaG.pl

    mogę śmiało powiedzieć, że czytamy sobie w myślach :) I mniej więcej o tym był wpis który dziś w nocy stworzyłam.
    PIONA!

    • http://www.lefti.pl/ Lefti

      Ja tak kiedyś miałam z postem u BlogOjciec 😀

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress