Moje MUST HAVE – w walce z infekcją


Podpatruj
 / 
3 listopada 2014
 / 
by Katarzyna Kubiczek

W poprzedniej części tego cyklu TUTAJ pisałam o sprzętach domowych, dzisiaj przedstawię Wam naszych największych sprzymierzeńców w walce z infekcjami. W tym roku póki co korzystaliśmy tylko z baniek i na razie nie chorujemy, ale to nie zmienia faktu, że w szkole w przedszkolu, wśród dzieci znajomych infekcja goni infekcję. Warto nie być bezbronnym.

Aspirator do nosa podłączany do odkurzacza – katarek

Gdy pierwszy raz usłyszałam o tym wynalazku, nie potrafiłam wyobrazić sobie, jak można dziecięcy mały nosek podłączyć do odkurzacza nie robiąc mu przy tym krzywdy? W związku z tą wizualizacją korzystałam z fridy, która całkiem dobrze sprawdzała się przy Mateuszu. Myślę, że głownie, dlatego, iż on niewiele chorował. Jednak, gdy przyszło mi zmierzyć się z trwającym niemalże ¾ roku katarem u pozostałej dwójki, to już nie było tak kolorowo. Płuca od wiecznego ciągnięcia glutów mało mi nie wyskoczyły, pamiętam, że ból czułam nawet w ciągu dnia przy oddychaniu. Wtedy to wróciłam do zgłębiania informacji o katarku. Odpaliłam youtuba oraz fora na których poruszano ten temat i postanowiłam spróbować. To był hit. Nawet najbardziej zasmarkany nos oczyszczałam w sekundy. Dzieciaki o dziwo (tego bałam się najbardziej) od razu zapałały do niego uwielbieniem – w końcu skończyły się ich tortury, podczas, których starałam się wyciągnąć jak najwięcej, a mimo to w nosie furczało i furczało. Gdy poznali katarek, nie chcieli już smarkać nosów w żaden inny sposób, zawsze mówili – mama odkurzaczem.

Nebulizator potocznie zwany inhalatorem

To po niego sięgałam zawsze wtedy, gdy pojawiały się pierwsze oznaki choroby – katar, zatkany nos, kaszel. Próbowałam chyba wszystkich dostępnych na rynku syropów przeciwkaszlowych i żaden z nich nie miał szans z 10-cioma minutami inhalacji. Nebulizacja wspomaga leczenie tak często występujących u dzieci infekcji górnych i dolnych dróg oddechowych, od zwykłego przeziębienia i kataru zaczynając, poprzez zapalenie krtani i oskrzeli, na zapaleniu płuc kończąc.

Bańki

O bańkach wspominałam, gdy pisałam Jak wzmacniać odporność u dzieci, ale nie sposób nie wymienić ich na tej liście. Korzystamy z baniek próżniowych, z postawieniem, których poradzi sobie każdy. Świetnie stymulują odporność i zagrzewają organizm do walki z rozpoczynającą się, ale również trwającą już infekcją. Ponadto nieocenione przy bólach stawów.

Nawilżacz powietrza

Wiele nocy nam uratował, gdy dzieciaki z powodu suchego powietrza nie mogły spać. Szczególnie pożądany w przypadku dzieci cierpiących na nawracające infekcje krtani – Jak sobie razić, gdy dziecko często choruje na zapalenie krtani?

Termometr bezdotykowy

Pisałam Wam już jak ważnym narzędziem w walce z chorobą jest gorączka. Chodzi o to by jej nie zbijać, jeśli nie przekroczy 38,5 st. Pojawia się jednak pytanie, jak upilnować, by nie urosła zbyt wysoka na przykład u niemowlaka, który tak dużą część dnia przesypia? Zresztą, gdy nie śpi, również ciężko utrzymać go te kilka minut, które potrzebne są do zmierzenia temperatury tradycyjną metodą. Z pomocą przychodzi tutaj termometr, który zmierzy temperaturę natychmiast po wycelowaniu w skroń lub w czoło. Z mojego doświadczenia wynika, że nie są to termometry w pełni dokładne (może nie trafiłam na odpowiedni model), lecz mimo to nie wyobrażam sobie mierzenia malcowi gorączki w inny sposób. Dopiero, gdy wskazanie tego termometru przekraczało dopuszczalną wartość potwierdzałam ten fakt zwykłym termometrem i jeśli zachodziła potrzeba obniżałam gorączkę (nie zbijałam!!!).

A co Wam wielokrotnie uratowało tyłek, gdy jeszcze nie zapomnieliście o jednaj infekcji, a już „witaliście” kolejną?

Pokaż ten wpis światu

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress