Szanowanie praw dzieci, świadome budowanie poczucia wartości, wpajanie, że tylko idąc pod prąd, są w stanie osiągnąć szczęście, podkreślanie, że indywidualność jest tym, do czego powinniśmy dążyć oraz wpajanie, że są jedyni najmądrzejsi, najpiękniejsi i w ogóle naj naj naj, powinno mieć jednak jakieś granice.

Czasami niestety odnoszę wrażenie, że tak zapędziliśmy się w tym byciu wyjątkowymi, że zapominamy o jednej bardzo ważnej kwestii – inni są równie wyjątkowi, jak my.

Wpajając dziecku wyjątkowość, nie zapominajmy wpoić mu jednocześnie szacunku do wyjątkowości drugiego człowieka, który jest tak samo ważny, jak nasze dziecko i który ma takie same prawa.

 

Pokolenie dzieci roszczeniowych, które nie liczą się z drugim człowiekiem, tak nazwałabym to, co obserwuję. Wolno im wszystko zrobić, powiedzieć, zachować się w sposób pozbawiony jakiejkolwiek empatii, a niektórzy rodzice nie widzą w tym nic złego, tłumacząc, że tylko silne osobowości są w stanie się przebić.

To nie tak. Nie tędy droga. Nikomu jeszcze nie udało się zawojować świata w pojedynkę i warto uczyć tego swoje dziecko, które, gdy nie chce dzielić się w piaskownicy zabawkami, owszem ma do tego prawo, bo to jego wiaderko i łopatka, ale naszą rolą jest wytłumaczenie mu, że w takim razie nie wolno mu bawić się zabawkami innych dzieci.

 

Nie mamy obowiązku zadowalać innych. Powinniśmy mieć odwagę podejmować decyzje, które zbliżą nas do osiągnięcia szczęścia. Powinniśmy otwarcie mówić co nas rani, krzywdzi i co nam się nie podoba, ale ta waga ma drugą szalę, która nie może pozostać pusta. Uświadamiajmy dzieciom, że tak jak oni mają do tego prawo, tak samo mają to prawo inni ludzie. Uświadamiajmy dzieciom, że niedopuszczalne jest, by w jakimkolwiek miejscu publicznym zachowywać się w sposób pozbawiony świadomości osób trzecich. Podkreślajmy, że tak jak ono ciekawe jest dotknięcia i pomacania wszystkiego wokół, tak samo ciekawe są tego inne dzieci. Poprzez przykład pokazujmy, że nie żyjemy w próżni i powinniśmy liczyć się z uczuciami innych ludzi. Huśtawka na placu zabaw służyć powinna wszystkim dzieciom, więc tłumaczmy dziecku, które huśta się na niej od kilkunastu minut, że inne dzieci czekają i też chciałyby się pohuśtać. Tłumaczmy, że powinno pozwolić dziewczynce przejechać się na jego rowerze, skoro i tak samo teraz tego nie robi, bo skąpstwo nie jest cechą, którą powinniśmy w sobie pielęgnować (nie oskarżajmy jednak dziecka i nie nazywajmy go skąpym!)

Wiem, my też nie lubimy dzielić się swoim samochodem, telefonem, czy inną osobistą rzeczą, przyznaję rację, tylko nie widzę związku. Gdy ktoś prosi mnie o pożyczenie długopisu, zapalniczki, czy o sąsiedzką przysługę pożyczenia miksera, bo jego się właśnie zepsuł, to ja mu to z przyjemnością pożyczę. Nie porównujmy każdej dziecięcej rzeczy do super hiper osobistej, którą ma prawo się nie dzielić, bo w ten sposób uczymy egoizmu, który w przyszłości utrudni mu funkcjonowanie w przedszkolu, szkole, czy na podwórku.

 

Umiejętność postawienia się w czyjejś sytuacji jest jedną z podstawowych umiejętności życia w społeczeństwie. W ten sposób budujemy relacje, które pozwolą nam swoją indywidualność wykorzystać dla dobra ogółu, przynosząc maksymalne spełnienie nam samym.

 

Jeśli tym, co robisz, nie wyrządzasz krzywdy drugiemu człowiekowi, to teoretycznie wszystko jest okej, ale warto jednocześnie zadać sobie kolejne pytania: Czy sposób, w jaki się zachowuję, nie odbiera mu możliwości bycia tak samo indywidualnym i wyjątkowym człowiekiem, jak ja? Czy może jestem jednak w stanie zrobić coś, by mu tę chwilę uprzyjemnić?

 

Gdy dwulatek wpada w histerię w centrum handlowym, owszem najlepszym co mogą zrobić rodzice, jest nieprzejmowanie się tym, co w danej chwili myślą inni, przytulenie dziecka, przeczekanie i pokazanie mu tym samym, że takie zachowanie nie jest środkiem w osiągnięciu celu. Natomiast, gdy w taki sposób zachowuje się 6 latek to jednak znak, że trzeba powtórzyć lekcję empatii. Nie wyobrażam sobie tłumaczenia normalnością faktu, że mój kilkulatek na dworcu, w sklepie, na lotnisku, czy w jakimkolwiek miejscu publicznym zachowuje się, jakby nie obowiązywały tam żadne zasady. Biegając i niegrzecznie przyglądając się ludziom w restauracji lub śpiewając na głos piosenkę w tramwaju, pierwszym, o co go zapytam będzie – czy jest pewien, że obecni tutaj ludzie mają ochotę uczestniczyć w show, które im zaserwował?

 

Empatia idzie w parze z indywidualnością, dobre wychowanie nie odbiera nam szansy dążenia do osiągania celów, a liczenie się z obecnością drugiego człowieka, nie przekreśla bycia wyjątkowym.

 

Zdj. Chris McBrien / CC

Pokaż ten wpis światu

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress