Dziecko pogryzione przez psa, winna matka – to jakaś paranoja


Żyj
 / 
16 września 2015
 / 
by Katarzyna Kubiczek

Dwa dni temu w naszych okolicach zastał pogryziony przez psa chłopiec 5 lub 6 letni, media podają różną informację. Dziecko znajdowało się na podwórku przy domu, pod opieką starszej siostry i nie informując nikogo, poszło do osiedlowego sklepu po loda. Pod sklepem do barierki przywiązany był pies rasy husky, który pogryzł, chcącego go pogłaskać chłopca.

W całej tej historii oburza mnie, bulwersuje i nie wiem co jeszcze fakt, że matka chłopca została ukarana mandatem, za nienależyte sprawowanie nad nim opieki.

Żyjemy w czasach, kiedy niemal całkowicie pozbawiliśmy dzieci możliwości usamodzielnienia się. W obawie przed nieszczęśliwym wypadkiem, a także karmieni przez telewizję informacjami o gwałtach, atakach pedofilskich, porwaniach, wstajemy rano pełni obaw o to, by nic nie stało się naszym dzieciom. Za każdym rogiem czai się potencjalne niebezpieczeństwo, więc na wszelki wypadek krążymy nad dziećmi jak helikoptery, prowadzimy za rączkę, nie pozwalając im na najmniejsze oddalenie się.

 

W mojej ocenie rodzice, którzy nie dają się zwariować i pozwalają swoim dzieciom na zabawę pod domem, na zniknięcie za rogiem w bazie z rówieśnikami i na samodzielną wyprawę do osiedlowego sklepu, owszem wykazują się odwagą, ale też mądrością, bo nie chodzi o to, by jak helikopter krążyć nad dzieckiem, chcąc uchronić je przed wszelkimi, czyhającymi niebezpieczeństwami.

 

Co to znaczy nie sprawować nad dzieckiem należytej opieki?

 

Z informacji w prasie nic nie wskazuje, że matka takiej opieki nie sprawowała. Dziecko bawiło się pod domem, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że w każdej chwili mogła zobaczyć, co w danym momencie robi jej syn. Wiedziała z kim i gdzie przebywa, czy można sprawować większą (zdrową) kontrolę nad dzieckiem w wieku 5, 6 lat?

Rozumiem, że gdyby to dziecko znajdowało się w tym czasie daleko od domu i matka nie byłaby w stanie w każdej chwili go do siebie przywołać, to moglibyśmy mówić o niedopilnowaniu dziecka, ale w opisanej sytuacji, żadna z podanych przez media informacji nie wskazuje, że mieliśmy do czynienia z takim przypadkiem.

 

To dziecko według ustawy za rok, czyli w wieku 7 lat, będzie mogło przebywać na ulicy bez opieki osób dorosłych. Będzie mogło pójść do oddalonego od domu sklepu i nikt nie będzie miał prawa posądzić rodziców o zaniedbanie. To dziecko albo już chodzi do szkoły, albo pójdzie do niej za kilka miesięcy, tam samo będzie wychodziło na boisko szkolne, na którym, choć zawsze jest nauczyciel dyżurujący, to nie jest on w stanie sprawować bezpośredniej, osobistej kontroli nad każdym przebywającym tam dzieckiem. I co wtedy?

 

Jak dla mnie paranoja. To nie matka zawiodła, to nie dziecko zawiodło, zawiódł właściciel psa, gdyż ten powinien przebywać tam w kagańcu.

 

6 letnie dziecko, czy nawet 5 letnie dziecko na podwórku pod domem nie jest dowodem na to, że rodzice nie sprawują nad nim kontroli. Sprawują, ponieważ w każdej chwili mogą zawołać je do domu, w każdej chwili mogą zobaczyć, czy wszystko u niego w porządku, a to, co się wydarzyło, to po prostu nieszczęśliwy wypadek.

Często odnoszę wrażenie, że to pojęcie przestało funkcjonować w społeczeństwie. Dzisiaj nie ma nieszczęśliwych wypadków i w każdej takiej sytuacji ktoś musi ponosić za nią winę. Najgorsze, że w takich sytuacjach zamiast ukarać tego, kto ponosi winę faktyczną, czyli właściciela psa, karamy ofiarę. To jakiś absurd, by wytaczać proces matce, która na przejeździe kolejowym straciła dwoje dzieci. Chyba się nie minę z prawdą, uważając, że w obu tych sytuacjach zadziałał ten sam mechanizm działania policji?

 

Wiem, że mieszkając w blokowisku na 10 piętrze nie wypuścimy 5-cio latka na znajdujący się pod domem, graniczący z ruchliwą ulicą plac, ale mieszkając na kameralnym osiedlu w bloku 3, 4 piętrowym nie ma w tym nic dziwnego, że takie dzieci biegają wokół domu. Fakt, że rodzice nie stoją przy takim dziecku, wcale nie oznacza, że go nie kontrolują. Przecież cały czas słyszą krzyki bawiących się dzieci, widzą, jak przebiegają pod oknami, słyszą śmiech i za każdym razem jak się przez nie wychylą, widzą to dziecko.

 

Wiem, że to może być tylko kwestia nierzetelnej informacji dziennikarskiej i być może tam rzeczywiście istniały przesłanki by tą matkę oskarżyć, ale uważam, że w czasie kiedy większość rodziców tak bardzo dało się zwariować na punkcie ubezwłasnowolniającego bezpieczeństwa, wszystkim powinno zależeć na tym, by takimi informacjami tych obaw nie podjudzać.  Według mnie każda taka informacja stoi w sprzeczności z coraz głośniejszym nawoływaniu psychologów, że „chowamy dzieci na pierdoły”, jak głosił tytuł szumnego w sieci kilka dni temu wpisu.

 

 

Pokaż ten wpis światu
  • tomekmakowiecki .

    W ramach misji to idźcie pod sklep i zapytajcie ludzi co zostawia psa czemu nie ma kaganca.

    • Katarzyna Kruczek

      niema obowiazku by pies był w kagancu… od kiedy 5-6 latki chodza same po ulicy ……

      • http://www.lefti.pl/ Lefti

        Nie wiemy nic na temat tego czy to była ulica, to mógł być sklep osiedlowy.

  • tomekmakowiecki .

    Organy prawa wiedzą co robią i na nic się zda te nie zasadne oburzenie. Winna matka a nie właściciel psa.

  • Wienio

    Bezczelność matki tego dziecka jest porażająca. A jeszcze te inne mamusie pewnie ona jest zalogowana na jakimś forum dla mam że aż tyle ich zna. Najlepiej psy prowadzić jak Hannibala. Wina ewidentnie dziecka które pchało łapy do obcego psa a te winą obarczają broniącego się psa. Jak istnieje monitoring to wszyscy zobaczą czy pies pokazywał przed zdarzeniem że nie ma ochoty na czułości. Ja nie widuję psów przy sklepie w kagańcu. Jest przywiązany i to wystarczy a jak ktoś podchodzi do niego to na własną odpowiedzialność. Jeżeli ja bym wskoczył pod jadący samochód to czy winny jest kierowca samochodu że mnie potrącił ?

    • Katarzyna Kruczek

      swiete słowa 😉

  • Wienio

    Ciekawe że nie ma żadnych relacji świadków z tego zdarzenia. Może dzieciak dostał manto za dobrowolne opuszczenie domu a teraz szukają alibi. A jeżeli nie to pies spuścił mu łomot za nieposłuszeństwo (pójście do sklepu samemu). Widać że niektórzy zdrowo myślący wiedzą że to nie wina psa ani jego właściciela bo pies był przywiązany. A wina dziecka i opiekunów że dziecko tam poszło. A może nawet lepiej jakby pies nie był przywiązany. Wtedy mógłby sobie po prostu odejść.

  • https://www.smashwords.com/profile/view/Wreckedge Piotr Orkisz

    Jak to jest z kwestią kagańca dla psa pozostawionego samotnie na ulicy? Tak się pytam, bo mają mieć. A tu cicsza w temacie. Hmm.? PS: Uwielbiam, kiedy bezdzietni, niedojrzali i nie nieznający przepisów prawa ludzie wypowiadają się na forach.
    Eksperci. Jest komu dowalić! Hurra, to dowalę: „Winna matka”. Wow.

    Marcin Grochowski:

    „klasyczny przykład złego sprawowania opieki nad dzieckiem” – ekspert „równie dobrze mogło wpaść pod samochód. wina wtedy oczywiście kierowcy, a nie matki” no cóż, a jakby dziecko przechodziło na pasach, a kierowca jechał 150 i nie wychamował? Też wina matki? Aha… – Pies nie miał kagańca. Czaisz porównanie?
    „i dlatego póki nie ma się pewności, że dziecko zadba o siebie samo nie powinno się spuszczać go z oczu!” – Powodzenia.
    Wienio
    „Jak pies stoi przywiązany i czeka na właściciela to każdy zdrowo myślący rozwinięty człowiek nie podejdzie” – piszesz o sześciolatku. Brawo. Jesteś mądrzejszy od 6latka.

    Khair Udin:
    „Winna jest matka kretynka która nie nauczyła bachora, że do obcych zwierząt się nie podchodzi.” Khair, ja wiem, Ty wzorem grzeczności i szacunku byłeś. Widać po inwektywach,

    Edyta Zakrzewska
    „a moim zdaniem najbardziej winne jest dziecko (a więc pośrednio matka).
    Powinno być nauczone, że do obcego psa nie podchodzi się bez zgody jego
    pana. Jeżeli matka tego nie przekazała dziecku to jest to jej wina.
    Oczywiście nie zaprzeczam, że pies powinien być w kagańcu, ale nawet
    wtedy do obcego psa po prostu nie można podchodzić i tyle.”

    -nie masz dzieci, co? Młodszego rodzeństwa też nie miałaś? Co ty wiesz o dzieciach, by osąd wydać?

    • Wienio

      Niektóre sklepy obok miejsca do przypięcia psa mają też wmurowaną miskę z wodą. Tak więc siłą rzeczy pies jest przywiązany ale kagańca nie musi mieć. Bo jak by się miał napić wody. Pies które właściciel idzie do sklepu ma być przywiązany ale o kagańcu nie ma mowy (że musi być). To jest oczywiste że nie narusza się przestrzeni psa. Ten pies nie pobiegł za dzieckiem. W jego mniemaniu został zaatakowany. Możemy się rozczulać nad dzieckiem ale potępiamy mamusie która szuka winy wszędzie ale nie u siebie.

      • Katarzyna Kruczek

        dokładnie

  • Marcin Grochowski

    to jest właśnie klasyczny przykład złego sprawowania opieki nad dzieckiem. dziecko poszło sobie do sklepu, zniknęło z oczu matce na kilka minut a ona gdzie w tym czasie była?

    na dodatek dziecko nie nauczone, że się nie oddala bez pozwolenia i nie dotyka obcych zwierząt. równie dobrze mogło wpaść pod samochód. wina wtedy oczywiście kierowcy, a nie matki

    mandat to nic. chciałbym zobaczyć za kilka lat rozmowę tej matki z jej synem: synku, twoje blizny to wynik mojej głupoty…

  • Wienio

    Jak pies stoi przywiązany i czeka na właściciela to każdy zdrowo myślący rozwinięty człowiek nie podejdzie. Czy jak włożymy rękę w imadło to winne jest imadło ?

    • http://swinki3.blox.pl/ Monika Kilijańska

      W USA pozwaliby producenta imadła, że nie było informacji „nie wkładać ręki do imadła” 😉 Może na psach tez montować tabliczki „nie dotykać” i po sprawie?

  • Ania

    Popieram i jeszcze raz popieram!

  • Khair Udin

    Winna jest matka kretynka która nie nauczyła bachora, że do obcych zwierząt się nie podchodzi.

  • Robert

    „Jak dla mnie paranoja. To nie matka zawiodła, to nie dziecko zawiodło, zawiódł właściciel psa, gdyż ten powinien przebywać tam w kagańcu.” A co gdyby to był bezpański pies? Wina państwa, że nie uśpiło albo nie zamknęło w schronisku? Winni zawsze są dorośli opiekunowie, którzy nie potrafią nauczyć dziecka odpowiednich zachowań.

    • http://www.lefti.pl/ Lefti

      Właśnie dlatego po przeczytaniu komentarzy na fb jestem skłonna powiedzieć, że nikt nie zawinił. To był po prostu nieszczęśliwy wypadek.

    • Khair Udin

      Sam się uśpij idioto. Winna jest matka kretynka która nie nauczyła bachora, że do obcych zwierząt się nie podchodzi.

    • Wienio

      Po co dziecko pchało łapy do psa. Jeżeli może samo iść po loda to powinno wiedzieć że do obcych się nie podchodzi a jak jest niedorozwinięte to niech mama je pilnuje. Niech się wszyscy odpieprzą od psa.

    • Katarzyna Kruczek

      bachora matka mogła pilnowac od kiedy 5-letni bachor biega samopas do sklepu ….

  • http://www.lefti.pl/ Lefti

    Ja mam wrażenie, że jedyną cechą, którą wpajają dzieciom rodzice jest roszczeniowość. Starych maleńkich nie brakuje, więc masz rację, kto by się Tajemniczym ogrodem zachwycał. Smutne to.

  • Edyta Zakrzewska

    a moim zdaniem najbardziej winne jest dziecko (a więc pośrednio matka). Powinno być nauczone, że do obcego psa nie podchodzi się bez zgody jego pana. Jeżeli matka tego nie przekazała dziecku to jest to jej wina. Oczywiście nie zaprzeczam, że pies powinien być w kagańcu, ale nawet wtedy do obcego psa po prostu nie można podchodzić i tyle.

    • http://www.lefti.pl/ Lefti

      Edyta ale nic nie wiadomo na temat tego, czy rodzice tłumaczyli to dziecku. Tak jak napisała jedna z czytelniczek na fb, doskonałym przykładem jest słynny w sieci film, gdy obcy człowiek za zgodą rodziców, podchodzi do dziecka na placu zabaw i pyta czy to z nim pójdzie? Rodzice są pewni, że tłumaczyli i że dziecko nie pójdzie, a rzeczywistość często okazuje się inna. To, że wielokrotnie tłumaczymy coś naszym dzieciom nie daje nam żadnej pewności.

  • tomekmakowiecki .

    Ja wiem ze synuś został pogryziony ale to jego wina

  • Magda

    Pies znajdował się na uwięzi (na smyczy) i wg prawa był odpowiednio zabezpieczony. Nie ma obowiązku aby pies był równocześnie na smyczy i w kagańcu. Nie ma czegoś takiego jak „kaganiec” w świetle prawa. Jest słowo „uwięź”, które można dowolnie interpretować. Błąd właściciela, że zostawił psa bez nadzoru, ale nawet jakby był obok to dziecko nie powinno bez pytania zbliżać się do psa. I właśnie tego powinniśmy uczyć naszych dzieci. Nie wolno dotykać obcych psów, kotów i innych zwierząt. Każde zwierzę jest potencjalnie niebezpieczne i jeśli nie jest to nasz „Mruczek” to dziecko nie powinno go dotykać. I 5 czy 6-latek powinien o tym dobrze wiedzieć.

    • Olo

      100/100, sam mam dwa małe psy, łagodne miłe jamniki. Jeśli ktoś obcy do nich podchodzi, w pierwszej chwili zwyczajnie się boją. Ale tak są wychowane, że nigdy nikogo nie ugryzą. A dzieci ? Jeśli rodzice nie wyjaśnią, że należy pytać właściciela czy psa wolno pogłaskać, to dziecko SAMO tego nie zrozumie. A JAK się teraz wychowuje dzieci, wiem, bo mam wnuka :) Bezstresowe wychowanie, to idiotyzm wymyślony przez debila.

    • http://www.lefti.pl/ Lefti

      Magda masz rację, że 5, 6 latek powinien o tym dobrze wiedzieć, niestety jako rodzice nigdy nie mamy pewności, czy dziecko pod naszą nieobecność zachowa się tak jak mu tłumaczymy.

      • Marcin Grochowski

        i dlatego póki nie ma się pewności, że dziecko zadba o siebie samo nie powinno się spuszczać go z oczu!

  • http://www.mirafaber.pl MiraFaber

    Czego sie spodziewać? W naszym pięknym kraju absurd goni absurd.

  • http://swinki3.blox.pl/ Monika Kilijańska

    To nie matka zawiodła. Zawiodły przepisy. Dla mnie jest dziwne, że dziecko, które ma już 6 lat i chodzi do szkoły nie może samo tego zrobić, nie może z niej samo wrócić. Zmieniły się realia – 5latkowie do zerówki a 6latkowie do pierwszej klasy – a przepisy daleko za nimi są.
    To samo z młodszymi dziećmi – by moja 4latka jeździła do szkoły autobusem (wieś) potrzebna jest dodatkowa osoba przy wsiadaniu (więc jedna opiekunka na autobus plus druga na moje dziecko – traf, że jest tylko ona). Tyle że przy wysiadaniu jest już jedna osoba…

    • http://www.lefti.pl/ Lefti

      Wiesz, że nie jestem zwolenniczką negowania tego co dzisiaj i wychwalania tego co było, ale w przypadku samodzielnego funkcjonowania dzieci na podwórkach uważam, że w naszych czasach było dużo normalniej i zdrowiej. Tak jak piszesz, obniżając wiek szkolny powinni obniżyć jednocześnie wiek, w którym dziecko może samodzielnie się do tej szkoły udać. Obserwując swoje dzieci wiem, że w wieku 6 lat są na to gotowe. Gotowe jednocześnie wcale nie oznacza, że mam pewność, iż nie zrobią w drodze czegoś nieodpowiedniego, ale takiej pewności nie mamy nigdy.

      • http://swinki3.blox.pl/ Monika Kilijańska

        Rzeczy nieodpowiednie robią tez nastolatki, a nikt z nimi za rączkę do gimnazjum nie chodzi. Pewności mieć nigdy nie można, ale trzeba mieć ufność i nadzieję.

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress