Dziecięca potrzeba posiadania


Metody Wychowawcze
 / 
5 stycznia 2015
 / 
by Katarzyna Kubiczek

Wiecie, co jest podstawowym stanem zmuszającym nas do działania? Potrzeba. Jest to stan determinujący nas do podjęcia działań, które pomogą nam tą potrzebę zrealizować. Nie ma chyba silniejszego motywatora niż chęć posiadania. Choć potrzeby możemy podzielić na wiele różnych kategorii, w dzisiejszym wpisie skupię się właśnie na potrzebie posiadania.

W pierwszej sekundzie naszego życia odczuwamy potrzeby bezpieczeństwa, jedzenia, spokoju, miłości, które pojawiają się instynktownie. W miarę dorastania zaczynamy odczuwać i pragnąć więcej. Pojawiają się potrzeby materialne.

Każdy rodzic w miarę możliwości stara się zaspokajać potrzeby swoich dzieci

Nasze dzieci mają bardzo mało zabawek i nie jest to wynikiem naszej trudnej sytuacji finansowej. Byłoby nas stać na zaspokajanie wielu ich potrzeb, jednak takie postępowanie nie współgrałoby z moją naturą. Ja po prostu jestem osobą bardzo praktyczną i zawsze kłóciło mi się kupowanie kolejnej laki wiedząc, że pierwsza, którą dostała, prawie przez cały czas siedzi na parapecie przyglądając się podłodze. Mamy dwa plastikowe pudełka z tak zwaną drobnicą – resoraki, zabawki z kinder niespodzianek, jakieś figurki zwiarząt, kucyki pony. Trzecie pudełko to klocki, czwarte tory do pociągów, piąte niedawno opróżniłam i wyprowadziłam z naszego domu prawie wszystkie pluszaki, którymi żadne z nich nigdy się nie bawiło.

Może jestem jedynym rodzicem na tym świecie, ale nie rozumiem fenomenu tych zabawek. Dla mnie po za tym, że są najbanalniejszym i najmniej zmuszającym do myślenia pomysłem na prezent, nie przedstawiają większej wartości. Zalegają na półkach i w kątach, kurząc się i zbierając ohydne roztocza. Pewnie są dzieci, które inicjują przy ich pomocy przeróżne zabawy jednak moje do tej grupy nigdy nie należały, mieli po jednej ulubionej przytulance, reszta to kurzołapy. Każda kolejna sowa w przedszkolnej paczce wzbudzała we mnie tylko uczucie frustracji.

Wielokrotnie zastanawiałam się, czy postępuję właściwie? Czy może powinni mieć więcej zabawek? Czy nie przesadzam z tym minimalizmem? Jednak za każdym razem, gdy przy okazji zbliżających się urodzin, świąt czy dnia dziecka stawałam przed regałem z zabawkami nie wiedziałam, co przydałoby się moim dzieciom.

Zwykle wygrywały lego, puzzle, książki, ostatnio hurtowe ilości gier planszowych, czyli nie to, o czym marzą wszystkie dzieci –  tak krzyczą reklamy.

Dzisiaj wiem, że dzieci nie powinny mieć zbyt wielu zabawek z prostej przyczyny – trudno zainicjować jakąkolwiek zabawę mając do wyboru zbyt wiele. Jest jeszcze jeden kluczowy i najważniejszy powód, ale o tym za chwilę.

Myślę, że właśnie dzięki temu, że mają tak niewiele zabawek, póki co nie wykazują potrzeby posiadania. Pojawiają się prośby o jakieś niewielkie rzeczy, ale są one naprawdę niewielkie i zwykle dotyczą przedmiotów, które rzeczywiście ciężko byłoby zrobić samemu.

Mateusza nie mogę zmusić nawet, gdy istnieje taka konieczność, by zabrał ze sobą telefon – mówi, że on mu przeszkadza. Często bawią się używając do tego kartki, kleju, nożyczek i kredek tworząc różne mniej lub bardziej udane próby stworzenia na przykład zegarka. Zegarki robią od dwóch dni, nic nadzwyczajnego i w ich pełnym, samodzielnym wydaniu, niezbyt efektownego, ale to bez znaczenia. Najważniejsze jest to, że próbują, że wykorzystują swoją kreatywność. Pamiętam czasy papierowych czapeczek, którymi mogłabym wytapetować nie mały pokój. Były papierowe pieniądze, losy loteryjne, maski, czyli wszystko co w dzisiejszych czasach można kupić. Tylko po co?

Podstawą jest biały papier i wyobraźnia. Minionnka, smerfa, czy myszkę Mickey można przerysować i dopiero wtedy pokolorować.

Niech Was ten wpis nie zmyli, nie jest on manifestem przeciwko zabawkom i jeśli Wasze dziecko bawi się większością tych które posiada, świetnie!!! Próbuję tylko zwrócić Waszą uwagę na najważniejszą część definicji potrzeb:

Potrzeby człowieka są nieograniczone i stanowią źródło aktywności każdej jednostki, która dąży do ich relatywnie szerokiego zaspokojenia.

Dziecko, które nie dostanie auta zrobi wszystko by stworzyć je samemu, wystarczą dwa krzesła, kij od miotły i pojazd jak marzenie. W przyszłości natomiast wykorzysta umiejętność szukania rozwiązań, gdy zapragnie tego, czego nie będzie w stanie zaspokoić tradycyjną metodą.

DSC_0254 (1280x810)

DSC_0256 (1280x889)

Ten Jagody wykonany przy współpracy z tatą, wypasiony prawda?

DSC_0248 (1280x1015)

Pokaż ten wpis światu

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress