Dlaczego klaps nie jest metodą wychowawczą?


Metody Wychowawcze
 / 
1 marca 2013
 / 
by Katarzyna Kubiczek

Rozważania nad tym: czy klapsy są złe? Czy raczej są niezbędnym narzędziem procesu wychowania? Rozpocznę od rozłożenia na czynniki, jednego z wielu przykładów.

Wyobraźmy sobie taką sytuację, w której dziecko mówi do matki: – głupia jesteś, nie będę cię słuchał.

Zwolennicy klapsów, pewnie od razu w takiej sytuacji wymierzyliby raz w pupę, a dziecko oczywiście nie powiedziałoby tego ponownie. Czy to oznacza, że odnieśliśmy sukces, a dziecko zrozumiało, że nie wolno tak mówić?

W moich oczach odnieśliśmy porażkę, a dziecko nadal nie wie, dlaczego nie może się tak do nikogo zwracać. Dlaczego więc przestało to powtarzać? Odpowiedź jest tylko jedna: pojawił się strach przed kolejnym klapsem i próba uniknięcia go.

Jak już wcześniej pisałam i z pewnością jeszcze niejednokrotnie będę o tym wspominać, rodzicielstwo polega na ciągłym uczeniu się, tłumaczeniu, analizowaniu i szukaniu skutecznych rozwiązań.

W podanym przykładzie nie nastąpił żaden z wymienionych procesów.

Za każdym razem, gdy nie wymierzysz klapsa, uczysz się panowania nad własnymi emocjami, szczególnie, jeśli w dzieciństwie nie nauczyli cię tego twoi rodzice. Nawiązujesz ze swoim dzieckiem relację, która każdego dnia będzie procentować. Uczysz swoje dziecko szacunku do drugiego człowieka. W końcu, takie zachowanie jest najlepszym przykładem dla dziecka, że nawet, gdy jesteśmy bardzo źli, możemy wyrazić to w inny sposób niż bicie.

 Dzieci w wielu różnych sytuacjach wyprowadzają nas z równowagi i doprowadzają do „białej gorączki”. A my od pierwszych dni z naszymi dziećmi powinniśmy w takich sytuacjach uczyć się panowania nad emocjami, które wyzwalają w nas te zachowania. Tłumaczenie, wydawałoby się jednego w kółko, jest też dla nas treningiem szukania SKUTECZNYCH argumentów i rozwiązań, które kolejnym razem odwiodą dziecko, od powiedzenia lub zrobienia czegoś. Natomiast dla dziecka, ciągłe powtarzanie, dlaczego dane zachowanie jest złe i co czujemy, gdy tak do nas mówi, jest nauką przewidywania uczuć, jakie wzbudzają dane słowa w osobach, do których je kieruje oraz nauką wyrażania negatywnych emocji w inny sposób niż obrażanie innych. Cały ten proces potrzebuje czasu, dzięki któremu dziecko „zapisze w swojej świadomości” fakt silnego związku danego działania i zachowania z tym, co po nim nastąpi (mamie będzie przykro, będzie smutna).

Otrzymujemy tu jednocześnie odpowiedź na pytanie, dlaczego dzieci, od których posłuszeństwa, egzekwuje się za pomocą siły, w wielu sytuacjach zachowują się grzeczniej niż te, z którymi się po prostu rozmawia? W ich przypadku nie jest potrzebny czas na przemyślenie wszystkiego. Te dzieci niemalże natychmiast zaczynają unikać kolejnego klapsa.

Teraz przenieśmy się w przyszłość:

Nastolatek w czasie kolejnej awantury miedzy nim a rodzicami, krzyczy:

– nienawidzę was, jesteście nienormalni (opcja bardzo łagodna) i nic nie wiecie o życiu!

To bardzo realny scenariusz, ponieważ właśnie takie jest myślenie nastolatków. Wydaje im się, że wszystko wiedzą najlepiej, a rodzice niczego nie przeżyli i nie mogą ich zrozumieć.

I co teraz?

My z nerwów, bezsilności i zwątpienia gotujemy się od środka i wymierzamy policzek. Nastolatek wybiega, zamyka się w pokoju i nikt sobie niczego nie wyjaśnili.

Wielu rodziców pewnie, powie w tym momencie, że klaps to nie to samo, co bicie i na pewno nie uderzyłoby w takiej sytuacji swojego dziecka. Skoro jesteście pewni, że tak właśnie by było, ponosicie jeszcze większą winę za klapsy, które wymierzyliście temu bezbronnemu, małemu człowiekowi. Skoro potraficie opanować się w takiej sytuacji, to: dlaczego nie zrobiliście tego wcześniej? Są dwie ewentualne odpowiedzi na to pytanie – boicie się, że dziecko może wam oddać, lub czujecie się kompletnie bezsilni i uważacie, że z waszego dziecka „nic już nie wyrośnie”.

Kto w takiej sytuacji ponosi winę za taki stan rzeczy? Oczywiście, że rodzice, ponieważ wtedy, kiedy powinni rozmawiać i kiedy było to dużo łatwiejsze, gdyż dziecko kilkuletnie chłonie jak gąbka to, co mówią do niego rodzice, tylko potrzebuje czasu na to, by nauczyć się najpierw myśleć później mówić, wybrali najłatwiejsze rozwiązanie – klapsa. Teraz dziecko nie liczy się z ich uczuciami, nie potrafi rozmawiać z nimi o swoich problemach. W jego oczach są dorosłymi ludźmi, którzy nic nie wiedzą o życiu, bo przecież nigdy z nim o tym życiu nie rozmawiali. Mimo wieku i ogromnego bagażu doświadczeń, nie potrafią pomóc swojemu dziecku, poradzić sobie z buntem nastolatka, gdyż on nie chce z nimi o sobie rozmawiać. Nie to jednak jest najgorsze w całej tej sytuacji. Najgorsze jest to, że oni będąc rodzicami od kilkunastu lat, nie nauczyli się panować nad swoimi emocjami. Nie nauczyli się tego wtedy, kiedy ten kilkulatek nie znał znaczenia tych słów. Przecież, gdy małe dziecko mówi nam coś takiego, bardzo łatwo jest zapanować nad emocjami, ponieważ, każdy z nas wie, że ten mały człowiek nie wie co to znaczy i możemy być pewni, że on tak naprawdę, tak nie myśli. Wystarczy wtedy po prostu pomóc mu nazwać to, co czuje i podpowiedzieć jak mógłby wyrazić to w inny sposób ( zawsze wtedy używam krótkich zdań):

-rozumiem, że jesteś na mnie zły, ale chcę żebyś wiedział, że jak tak do mnie mówisz robisz mi przykrość. Łamiesz w ten sposób zasady, które obowiązują w naszym domu. Zamiast mnie obrażac powinienieś spróbować wyjaśnić mi, dlaczego sie ze mną nie zgadzasz?

Dużo trudniej jest, gdy mówi to kilkunastoletnie dziecko, ponieważ wiemy, że ono na pewno wie, co to słowo oznacza. Trudno nam wytłumaczyć sobie, że on tak nie myśli. Jednak w większości przypadków tak właśnie jest, tylko tak jak pisałam, gdy był małym chłopcem rodzice nie nauczyli go wyrażania emocji… i koło się zamyka.

Pojawia się tutaj odpowiedź na stwierdzenie: ja też dostawałem lanie i zobacz, na jakiego porządnego człowieka wyrosłem.

Dostawałeś klapsa/lanie i wyrosłeś na człowieka, który odnosi sukcesy zawodowe, nieźle zarabia i ma fajną rodzinę, ale jest też inny wizerunek ciebie: bijesz swoje dziecko. Nie potrafisz zapanować nad emocjami, ponieważ ciebie w dzieciństwie nikt tego nie nauczył i na żadnym etapie swojego dotychczasowego życia, nie podjąłeś walki o „lepszego siebie”.

Właśnie, dlatego uważam, że klaps, o ile sam w sobie nie robi krzywdy fizycznej naszemu dziecku, to w konsekwencji prowadzi do wielu krzywd psychicznych i do silniejszych ciosów, które możemy wymierzyć gdy ono dorastając przysporzy nam wielu trosk i problemów wychowawczych. Dając klapsy zamykasz się na tego małego człowieka i nie dziw się, że w przyszłości on również nie będzie chciał się przed tobą otworzyć.

Pokaż ten wpis światu

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress