Czy rzeczywiście można nie lubić swoich dzieci?


Wychowuj
 / 
2 listopada 2014
 / 
by Katarzyna Kubiczek

Ostatnio na jednym z blogów pojawił się tekst, w którym mama przyznaje się, że czasami nie lubi swoich dzieci. Wymienia we wpisie, za co ich nie lubi, a wśród powodów podaje między innymi ich potrzebę sikania, gdy już dawno powinny spać. Ich dziecięcą szczerość, gdy w trakcie kupowania wejściówek przyznają się do swojego prawdziwego wieku, w wyniku czego nie mogą skorzystać z darmowego wejścia. Za to, że chcą pić i jeść zawsze wtedy, gdy ona chce spędzić chwilę sama ze sobą lub popracować.

Generalnie większość sytuacji, które każda z nas zna z autopsji. Jednak określenie, że nie „lubię za to moich dzieci” mną, jakoś wstrząsnęło.

„Sztuką nie jest kochać swoje dzieci, sztuką jest właśnie je lubić”

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że od opisanego nielubienia, bardzo blisko do faworyzowania dziecka, które tych niepożądanych zachować ma mniej. Zupełnie tak jak w życiu zwykle wybieramy towarzystwo ludzi, których lubimy bardziej, to z nimi chcemy spędzać wolny czas, to z nimi chcemy się śmiać i to w ich towarzystwie czujemy się bardziej komfortowo.

Skoro rodzic otwarcie przyznaje, że pewne zachowania dzieci odbijają się na tym, że lubi je bardziej lub mniej to, to lubienie według mnie musi przełożyć się na mniejsze lub większe, jeśli mamy więcej niż jedno dziecko.

Każdy z nas jest inny. Jedno dziecko jest bardziej absorbujące, inne mniej. Jedno już, jako 3 latek samo sobie to picie naleje inne w wieku 5 lat będzie się o nie dopominało. Jeśli te zachowania wpływają na „lubię cię”, to jednak jest to według mnie bardzo niebezpieczne.

Nie powinniśmy w ogóle w takich kategoriach myśleć o swoich dzieciach. Kochajmy je tak bezwarunkowo jak kochamy i jak kocha wspomniana mama, ale jeszcze ważniejsze jest byśmy je właśnie lubili.

Natomiast, jeśli niesamodzielność dzieci nas irytuje, zastanówmy się jak ją rozwijać Nie chcę by było kurą – samodzielność. Jeśli w sytuacjach dnia codziennego wychodzi ich dziecięca uczciwość, uśmiechnijmy się i przyznajmy, że świat byłby lepszy, gdybyśmy nie zgubili tej uczciwości gdzieś po drodze do dorosłości. Jeśli wrzeszczą w wniebogłosy, gdy prowadzimy samochód lub w nieskończoność wychodzą po położeniu się do łóżka, szukajmy rozwiązań, które zminimalizują te zachowania.

Wspomniany wpis na swojej facebookowej tablicy udostępniła Dorota Zawadzka i od razu pojawiło się gro rodziców, którzy przyznają, że mają tak samo. Do dzisiaj wpis ma ponad 80 ponownych udostępnień – mnie to przeraża.

Ja nie mówię, że nie miewam dni trudniejszych i takich, kiedy zachowanie moich dzieci doprowadza mnie do szaleństwa, ale nie ma to nic wspólnego z ich nielubieniem.

Kocham. Lubię. I mam nadzieję nigdy nie poczuję tego, do czego przyznają się ci rodzice.

Pokaż ten wpis światu

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress