A Ty okazujesz w ten sposób miłość swojemu dziecku?


Wychowuj
 / 
15 marca 2015
 / 
by Katarzyna Kubiczek

Każdy z nas zrobiłby dla swojego dziecka wszystko. Przysłowiowa gwiazdka z nieba naprawdę zdaje się być osiągalna, gdybyśmy wiedzieli, że to zapewni im szczęście. Wszystko robimy dla dzieci, praca, pozycja społeczna, fajne wakacje, zabawki. Tłumacząc to miłością pragniemy zagwarantować im coś materialnego, namacalnego, jakiś, wydaje nam się, fajny poziom życia.

Zadam Wam dzisiaj pytanie – czy oprócz tych wielkich rzeczy robicie dla swoich dzieci te malutkie, zdawałoby się nieistotne, które w gruncie rzeczy nie wpłyną w sposób namacalny na poprawę ich życia?

Kiedy ostatni raz i czy w ogóle wsadziłaś swojemu dziecku do śniadaniówki bilecik z napisem „Kocham Cię” lub „Miłego dnia kochanie”?

Kiedy zadzwoniłaś z pracy tylko po to by powiedzieć, że za nim tęsknisz, nie wypytując przy tym co robi? Czy zjadł śniadanie? Czy tak jak go prosiłaś posprzątał w kuchni?

Kiedy po prostu tak jak stałaś ubrałeś buty by wyjść z nim po coś do sklepu, widząc jak bardzo mu na tym zależy?

Kiedy kupiłaś zabawkę/książkę/bilet na koncert bo wiesz, że lubi. Tak bez żadnego powodu. Nie musiał zasłużyć, nie musiał czekać do urodzin, nie musiał poprawić ocen, dostał bo dzisiaj jest załóżmy niedziela?

Czasami odnoszę  wrażenie, że tak bardzo zagalopowaliśmy się w  tym wychowywaniu, że zapominamy o rozpieszczaniu ich i pokazywaniu im tego jak bardzo je kochamy, właśnie w tych drobnych czynnościach.

Stephen R. Covey pisze:

…słowo „kochać” jest czasownikiem. Miłość, czyli uczucie, jest owocem tego, że kochasz.

Wyjdź za niego z psem, gdy widzisz, że jest tak pochłonięty oglądaniem bajki, rozmawianiem przez telefon, czy nawet nie robieniem nic, bo miał załóżmy ciężki dzień w szkole i teraz ma lenia. Pościel za niego łóżko, gdy widzisz, że zaspał i biega w tą i spowrotem starając się wyjść z domu jak najszybciej, zamiast ględzić, że gdyby nie siedział pół nocy to by nie zaspał. Podaj mu w niedzielę śniadanie do łóżka, by mógł odespać ciężki tydzień. Zrób cokolwiek, czym sprawisz mu radość, by wiedział, że lubisz sprawiać mu przyjemność.

Podzieliliśmy się na rodziców, którzy wyręczają swoje dzieci we wszystkim, nie przekazując im tym samym podstawowych umiejętności gwarantujących przetrwanie. I na tych którym tak bardzo zależy na usamodzielnianiu, że wykonanie czegokolwiek za dziecko spędza im sen z powiek, czy ono na pewno się do tego nie przyzwyczai i czy teraz nie będziemy już musieli codziennie za niego na przykład wynosić śmieci?

Trochę częściej choć z błędnych pobudek (na przykład brak cierpliwości) zdarza nam się tak postępować, gdy dzieci są jeszcze małe. Wraz z wiekiem coraz rzadziej w ten sposób okazujemy im miłość. Po co? Dlaczego mam robić coś za niego? Przecież jak wracam z pracy, to on powinien to dla mnie robić. W końcu to ja ciężko pracowałem, a on w tym czasie nawet nie odkurzył.  Mam ścielić za niego łóżko? A kto za mnie zrobi….. i tutaj pada lista obowiązków.

Co w tym dziwnego, że zrobisz coś dla osoby, którą kochasz? Tak bezinteresownie, bez konkretnego powodu? Skąd ta roszczeniowa postawa, że to on dla Ciebie w końcu powinien coś zrobić i docenić tym samym Twoje starania o jego lepszy byt? Dlaczego uważasz, że wszystko robisz tylko dla niego? Twojego poziomu życia to nie poprawia? Nie jeździcie na te wakacje razem? W końcu najważniejsze pytanie – nauczyłeś go w ten sposób wyrażać miłość? Pokazałeś mu jakie to ważne, by każdego dnia w ten sposób kochać tych, którzy są nam najbliżsi? Niestety często zapominamy, że właśnie te, zdawałoby się najmniej istotne gesty, budują więź, na której zależy chyba każdemu rodzicowi, a którą tak niewielu udaje się stworzyć.

Nie bójmy się postępować tak, by nasze dzieci czuły się wyjątkowo i czasami zamiast kolejny raz wyliczać co dla niego robisz, zrób to czego nie da się zmierzyć, podliczyć w słupku lub przedstawić zerami na koncie. To naprawdę często ma większą wartość niż wakacje na Teneryfie.

Zdj. Philippe Put / CC

Pokaż ten wpis światu

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress