A co gdy dzieci zwracają się do rodziców po imieniu?


Żyj
 / 
24 czerwca 2015
 / 
by Katarzyna Kubiczek

Kiedyś nie do przyjęcia, praktycznie zawsze odbierane jako brak szacunku należnego rodzicom.

Powiem Wam szczerze, że gdy nasze dzieci zaczęły mówić do nas po imieniu, miałam z tym pewien problem. Nie wiem nawet, z czym większy, w ogóle z tym że tak mówią? Z tym że mi się to podoba? Czy z tym że ludzie przysłuchują się temu ze zdziwieniem i niezrozumieniem? Nie pamiętam dokładnie, ale chyba gdy Mateusz (najstarszy syn) próbował tak do nas mówić  z niewyjaśnionych sobie powodów, nie pozwalałam mu na to.

Z czasem zaczęłam do tego podchodzić bardziej liberalnie i przede wszystkim, przestałam zastanawiać się, kto ma z tym problem? I dlaczego? Tak jak napisałam, lubię, gdy tak do nas mówią. Nie odczytuję tego jako najmniejszego nawet przejawu braku szacunku i uważam, że skoro tak czuję, nikt nie ma prawa tego oceniać.

 

Każda rodzina funkcjonuje inaczej, jeśli nam to nie przeszkadza, nie czujemy się poniżeni, nie ma najmniejszych powodów, by to zmieniać. Co innego, gdyby jednak taka bezpośredniość raniła uczucia rodziców lub przeświadczeni byliby o tym, że ta forma jest nie do przyjęcia. Należy wtedy wyznaczyć granicę i wymagać, by dziecko przestało tak mówić. To zdecydowanie zdrowsze dla relacji rodzic – dziecko, niż udawanie kogoś, kim się nie jest.

 

Opowiem Wam jeszcze o zabawnej sytuacji, zresztą jednej z wielu. Uwierzcie mi na słowo, że dziecko zwracające się do rodziców po imieniu, to w naszej kulturze zjawisko budzące duże zdziwienie :)

Kilka dni temu odbierałam Jagodę z przedszkola, z podwieczorku zostało jej ciastko, którego nie umiała odpakować – Kaśka, otwórz mi to.

Tata dziewczynki z tej samej grupy zamarł. Widać było konsternację na jego twarzy i narastające zdziwienie, że nie zwracam jej uwagi, tylko z uśmiechem biorę ciastko i je otwieram.

 

Zdj. THOR / CC

Pokaż ten wpis światu
  • http://www.tatologia.com/ Kamil

    Jako osoba z deficytem pojęcia ‚tata’ wierzę, że mój córek będzie miał litość i uraczy mnie co jakiś czas tym zwrotem:)

    • http://www.lefti.pl/ Lefti

      Hahahaha 😀 spokojnie nasi często mówią też mama i tata. Formy imiennej używają póki co najczęściej gdy ich irytuje to, co do nich mówimy lub gdy im na coś nie pozwalamy :)

  • http://swinki3.blox.pl/ Monika Kilijańska

    Jako że wychowana jestem jako osoba mówiąca mamusiu i tatusiu (nawet nie mamo i tato!), nie potrafię się przemóc. Z dziećmi ustaliłam, że do rodziców mówimy per mamo i tato. Bo nie jestem ich przyjacielem, a rodzicem. Bo rodzic poza bycia przyjacielem jeszcze wychowuje. Ale na jednorazowe „Monia, chodź tu!” raczej nie reaguję histerią.

    • http://www.lefti.pl/ Lefti

      Nie uwierzysz, ja do swoich rodziców też musiałam mówić mamusiu, tatusiu i bardzo źle to wspominam, nie lubiłam się tak do nich zwracać, nigdy nie udało mi się zrozumieć, dlaczego nie mogę mówić po prostu mamo i tato :) Tak się czasami zastanawiam, czy to trochę nie jest tak, że właśnie przez to, kompletnie nie przeszkadza mi, że dzieci mówią do nas po imieniu.

      • http://swinki3.blox.pl/ Monika Kilijańska

        My chyba naprawdę jesteśmy siostrami 😀
        Mogę być tą młodszą? 😉

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress