7 powodów – dlaczego nie myślę o swoich dzieciach?


Żyj
 / 
13 kwietnia 2016
 / 
by Katarzyna Kubiczek

Kolejny raz spotkałam się z takim zarzutem pod moim adresem i postanowiłam o tym napisać. Ostatnią sobotę spędziłam w bardzo miłym towarzystwie, praktycznie cały dzień nie było mnie w domu, dzieciaki były pod opieką męża. To właśnie wtedy kolejny raz, bo wcześniej słyszałam już takie pytania, zapytano mnie:

– Co z ciebie za matka? Tyle godzin, a ty ani razu do domu nie zadzwoniłaś?

Nie odebrałam go jako zarzut ani chęci obrażenia mnie. Po prostu osoba, która mi je zadała  nie potrafi się tak wyłączyć i chciała dowiedzieć się, jak to jest?

Wyłączyć to bardzo dobre określenie – ja w takich momentach wyłączam sobie przycisk dzieci i nie mam z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Najdłużej zostawiałam je na dwa dni i nigdy podczas tego czasu za nimi nie tęskniłam. Dopiero w drodze powrotnej do domu, nie mogłam się doczekać, kiedy je zobaczę. Pewnie gdyby to był dłuższy okres tęskniłabym, ale tęsknić po dwóch dniach, czy kilku godzinach to ja jednak nie potrafię, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że przecież spędzam z nimi tak dużo czasu.

Jeśli tak jak w sobotę zostają z tatą,  nie wydzwaniam do domu, nie zastanawiam się co u nich słychać, i nie zadręczam się pytaniami, czy na pewno zjedli kolację.

Po pierwsze

To ich ojciec, więc tak jak ja doskonale wie jak się nimi zająć. Przecież jak on jest załóżmy w pracy, to nie wydzwania do mnie do domu i nie pyta, czy posmarowałam im chleb cieniutko masłem bo grubo nie lubią?

Po drugie

To, że one lubią jak ja je głaskam na przykład przed spaniem po głowie, wcale nie oznacza, że tak samo nie będą sobie ceniły, gdy tata swoim sposobem zamknie po prostu po bajce drzwi i pod nosem chrząknie – dobranoc. Nie widzę więc potrzeby wydzwaniania i dopytywania, czy zrobił wszystko tak jak ja bym to zrobiła będąc w domu.

Po trzecie

Nie wyobrażam sobie dzwonienia kilka razy dziennie i dopytywania co robią, bo wydaje mi się to irytujące, a oprócz tego pozbawia mnie i ich możliwości przeżywania tego po powrocie.

Po czwarte

Jak ja miałabym spędzić jakikolwiek czas po za domem? Jak miałabym się zresetować i odstresować, cały czas myśląc o dzieciach?

Po piąte

Jak czułby się mój mąż wiedząc, że nie ufam temu, iż on doskonale zajmie się dzieciakami podczas mojej nieobecności?

Po szóste

Gdyby mi ktoś tak zostawił dzieci, a później wydzwaniał co godzinę, to ja jednak nie zostałabym z nimi drugi raz uważając, że skoro wszystko musi kontrolować to niech odpuści sobie takie wyjazdy.

Po siódme

Jak mogłabym skupić się na czymkolwiek i słuchać tego co ktoś, z kim w danej chwili rozmawiam, do mnie mówi, będąc myślami w domu z dziećmi?

Nie wiem jak to wszystko brzmi? Dla mnie to całkowicie normalne i zdrowe podejście. Czy to oznacza, że jestem złą matką? Czy naprawdę dobra matka to taka, która nie ma prawa do czasu tylko dla siebie? Nie wydaje mi się. Przecież oni mają dwoje rodziców. Oboje kochamy je tak samo mocno i zarówno ja, jak i mój mąż chcemy dla nich jak najlepiej. Doskonale wiemy jak się nimi zająć dzieląc obowiązki gdy jesteśmy razem, ale jednocześnie każde z nas w pojedynkę świetnie daje sobie z tym radę.

– Mama, tęskniłem za Tobą ale tylko z tatą też było fajnie.

To zdanie mówi samo za siebie – dzieci również potrzebują tego, by mama jednak czasami znikała 😉

Zdj. Hamed Masoumi

Pokaż ten wpis światu
  • Monika

    Bardzo się cieszę że trafiłam na Twojego bloga, będę miała pierwszego dzidziusia i planuje z partnerem podział tak aby mieć czas też na pasje, koleżanka która jest matka typową z Twojego wpisu

    Nie pozwól by dziecko stało się Twoim życiem

    i jak zdradziłam jej nasze plany dotyczące dzielenia się obowiązkami tak by, każdy miał chwile dla siebie i swoich pasji to po otwierała odpowiednie szufladki by mnie zamknąć do tej z napisem „wyrodna matka” . Dlatego czytając Twoje wpisy cieszę się że jednak myślę tak jak myślę bo szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dziecko :) Pozdrawiam

    • http://www.lefti.pl/ Lefti

      Jeszcze wielokrotnie spotkasz się z próbami przyklejenia Ci metki „wyrodna matka” i choć to czasami trudne, nie daj się w ten sposób zdefiniować. Tak jak piszesz, dzieci potrzebują przede wszystkim szczęśliwych rodziców i tylko Ty wiesz, czego Ci w życiu nie może zabraknąć, by nie przerodzić się w sfrustrowaną mamę i kobietę.

      Daj znać jak sobie radzisz, gdy już dzidziuś będzie na świecie :)

  • Pingback: Lefti - Inspirujący Blog Parentingowy. Dla rodziców, z myślą o dzieciach!()

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress